17 września 2009

Ahojky!!!
Niedziela w Wiśle upłynęła niestety bardzo szybko. Konkurs nawet tak na prawdę nie wiem, kiedy się skończył. Całą pierwszą serię przegadałam z małą Mazdą, przerwę robiliśmy sobie tylko wtedy, kiedy na belce startowej pojawiał się czeski skoczek.
Uwielbiam małą Mazdę i bardzo dobrze nam się rozmawia na każdy temat. Hmm oboje byliśmy chorzy także wspomagaliśmy się herbatka, z cateringu dla teamów.. nie wiem kto tą herbatę słodził ale stwierdziliśmy, że przesadził :D… Oczywiście nikt nie postarał się o jakiś chociaż mini catering dla dziennikarzy :((( no ale przeżyłam.



 Ahh czułam się już kiepsko, chyba zaczynała mnie dopadać gorączka, ale starałam się o tym nie myśleć. Wyjęłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia. Uwieczniłam dwa austriackie ciacha: Davida Zaunera i Davida Unterbergera, ahh ten drugi jest po prostu śliczny no i taki w ogóle nice, ale ja się trzymam swojego teamu. Janek po swoim skoku mijając mnie i Mazdę stwierdził z wielkim uśmiechem „ups chyba spieprzyłem skok” potem pokazując nam język… hahah to było dobre, plus dla niego.
Tym razem punkty zdobyli czterej Czesi, ponownie najlepszy był Jakub Janda (czyżby zasługa „Krówek”? hahaha), który zajął 9 miejsce. 14 był Borek, 17- Maturyn a 18 – Tonda.


Muszę przyznać, że całkiem dobre rezultaty aczkolwiek Honza miałby być troszkę wyżej, ale to w Zakopanem:)))). Teraz, kiedy jego skoki są już dużo lepsze jestem przekonana, że i wyniki przyjdą. Po drugim skoku umówiłam się z Honzou, że jak się przebierze jeszcze chwilkę pogadamy, szkoda, że Czesi znowu pojechali do domu bezpośrednio po konkursie… ale to co udało mi się z nimi podczas tego wyjazdu przeżyć było super i w zupełności mi starczyło :)))). Wracając do rozmowy, przeanalizowaliśmy jeszcze parę rzeczy i czegoś ciekawego się dowiedziałam, ale to zostawiam tylko dla siebie.


Wspaniałe jest to, że teraz, kiedy myślałam, że skoki już nie są dla mnie, że już mnie w ogóle nie bawią, że powinnam kończyć okazało się, że problem nie jest w dyscyplinie tylko w tym, że np na zawodach w Zakopanem brakowało mi moich ukochanych zawodników tj: Borka i Honzu. Z nimi skoki dalej są super, najlepszym dowodem na to niech będzie fakt, iż w momencie, gdy na belce startowej siadał któryś z nich leciałam jak głupia na skocznie, zaciskałam mocno kciuki i następnie albo się cieszyłam albo byłam smutna. Prawidłowa reakcja, której już myślałam, że się oduczyłam. Po 15 minutach do naszej rozmawiającej dwójki dołączyli jeszcze Borek, jego tata, Tonda no i później już cały team stał przy wiśniowym busie. Mieliśmy zrobić sobie tą wspólną fotkę, wykonanie zaoferował tata Borka hahah oczywiście z tym też był niezły ubaw, gdyż Pan Sedlak miał problem z naciśnięciem przycisku, pierwsze dwie fotki nie wyszły i wszyscy musieli się ustawiać jeszcze raz :D. Tym razem fotka już wyszła, ale ucięto Honzu a tak przecież być nie mogło…


Darowałam już sobie wspólne foto i wymyśliliśmy, że skoro brakuje tam tylko Honzika powinnam mieć jeszcze zdjęcie z nim i tak też się stało.


Dodatkowo jako bonus :D poszła jeszcze fotka z Honzou i z Borkiem czyli ja i moi nej, nej skokani:)))) parada. Byłam mega happy, ponieważ fotki wyszły bardzo fajnie. Chłopcy zaproponowali, żebym jechała jeszcze z nimi na obiad, ale ja czułam się już tak fatalnie, że marzyłam tylko o łóżku i gorącej herbacie z cytryną. Pożegnaliśmy się, zatem i powiedziałam im ok, do zobaczenia gdzieś w Zakopanem wszyscy jednym głosem poprawili mnie, że neeeee „Anio vidíme se v Lbc na MČR” hahah no tak jak zwykle zapomniałam, że wybieram się na MČR na końcu września. Odpowiedziałam, że jeszcze nie jestem pewna czy tam pojadę ale Honza stwierdził eee bez ciebie nie skaczemy :D hahah także chyba nie mam wyjścia.


Puchar kontynentalny w Wiśle po prostu neměl chybu, nie mogłam przypuszczać, że będzie tak super. Strasznie się cieszę, że tam pojechałam i przekonałam się, że Czesi są super i, że naprawdę mnie lubią.
No i, że mój czeski nie jest taki tragiczny ;)))). Dobre wnioski :)))).
Kluci moc vám děkuju, jste nejlepší!!!!
Hahaha jeszcze o czymś muszę wspomnieć, największą furorę w Wiśle zrobiła moja torba z czeską flagą… no ale tutaj nie ma się w sumie czemu dziwić, przecież jest piękna.
Po tym jak Czesi odjechali dla mnie wszystko się skończyło, razem z dziewczynami postałyśmy jeszcze chwilę z aparatami, zrobiłyśmy kilka fotek no i zebrałyśmy się na przystanek. Po drodze spotkałyśmy Heya geja no i leśne skrzaty ;D. Leśne skrzaty były dziwne… te stroje i to zachowanie OMG…Marsjanie atakują!!!!
Przyjechał autobus i właśnie w tym momencie dopadło mnie coś w stylu „jest mi przykro” to już koniec… koniec spotkań z Czechami, koniec pobytu w tym cudownym miejscu. Ahh nie ukrywam, że nie lubię pożegnań, szczególnie, jeśli gdzieś czuję się tak dobrze jak tam. Szkoda, że to co fajne tak szybko przemija ;((. Kiedy już dotarłyśmy do centrum, nie będę mówiła, że z mojej winy przejechałyśmy o jeden przystanek za daleko (a jeden przystanek w Wiśle to jakieś 4 km ;D) i musiałyśmy łapać autobus w przeciwnym kierunku, ale jak byłyśmy już na ul: Olimpijskiej stawiłyśmy się jeszcze na pizzy. Była ogromnie duża ;) no i smaczna. Potem to już tylko spędzanie czasu w apartamencie… wieczorem dziewczyny poszły na disco a ja pod prysznic i do łóżeczka abym następnego dnia jakoś w miarę nadawała się do jazdy.
No nic podsumowując w Wiśle spędziłam 4 cudowne dni, w fantastycznym apartamencie w doborowym towarzystwie, uczestniczyłam w koncercie „Feela” no i świetnie bawiłam się z Czechami. Urodziny były jednymi z najlepszych w moim życiu.
Teraz szykuję się na dobrą zabawę na Mistrzostwach Czech, ale mój pierwszy cel to całkowicie się wyleczyć, bo choroba, która się przyplątała jest jakaś dziwna i bardzo mnie osłabiła.


Niewątpliwie był to dla mnie czeski wyjazd.
Srdečně zdravím
Ančik

16 września 2009

Ahoj!
Sobotni poranek to jak dla mnie ogarnianie się sama ze sobą. W głowie nadal miałam piątkowe spotkanie z Czechami (ahhh długo będę je pamiętać :D), nauczyłam się, że po piwie człowiek czuje się dużo gorzej niż po innych alkoholach. Ciepły prysznic bardzo mi pomógł i czułam się całkiem fit. Po wysłuchaniu kilku piosenek Michaela razem z dziewczynami udałyśmy się do centrum, zakupy, i wczesny obiad, to było to.
Muszę zaznaczyć, że w Wiśle serwują naprawdę bardzo dobre jedzenie…dorsz pierwsza klasa.
Brakowało mi tam tylko jakiegoś fajnego sklepu z ubraniami, pod tym względem wolę jednak Zakopane, ale tylko ten argument przemawia za Zako jinak wolę Wisłę.
Po powrocie do apartamentu, przebrałyśmy się i pojechałyśmy na skocznię… powtarzam kocham tamtejsze autobusy ahh cudowna jazda, ale przynajmniej tym razem Pan kierowca zatrzymał się pod samym obiektem skoczni:))). Kiedy już dotarłyśmy wypatrywałam czeskiego teamu hehe już tam był, a dokładniej właśnie przyjechał. Dałam Borkowi akredytację dla jego taty i wszyscy przywitali mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. Ohhh, żeby każdy team był taki sympatyczny to świat skoków byłby piękniejszy :D.
Razem z kilkoma osobami poszłam na górę żeby zlokalizować jakiś catering no i oczywiście musiałam się popisać no bo jak inaczej… rozmawialiśmy o koncercie „FEELA”, który miał się odbyć zaraz po konkursie. Ktoś stwierdził, że nie mamy wstępu na koncert a ja na to na cały głos „heeeeej jak to nie mamy wstępu na FEELA”… wszyscy zaczęli się śmiać i kazali mi się odwrócić… ahh za mną stał wokalista tejże grupy Piotr Kupicha z wielkim smilem na twarzy OMG hehehe ja się tylko spojrzałam a on na to „Dzień dobry” hehehe to był ubaw.
Sam konkurs rozpoczął się dla mnie i dla Czechów nienajlepiej chora Mazda skoczyła bardzo krótko i było jasne, że żadnych punktów nie będzie.

No cóż nic wielkiego nie pokazali też Tonda i Česta, którzy nie awansowali do drugiej serii.
Po treningu otrzymałam od drugiego trenera Czechów taką kartkę, która pozwalała mi dostać się na trybunę trenerską :))), hehe zabrałam Lukę (jako, że jestem dobrą koleżanką) i wjechaliśmy wyciągiem na górę. Muszę przyznać, że było to niesamowite przeżycie widzieć jak centralnie nad tobą wychodzą z progu twoi ulubieni skoczkowie tzn (Honza, Borek i Kuba). Woow… ale byłam happy jak usłyszałam ile skoczył Honzik – 120,5 m było 6 wynikiem pierwszej serii. Śmieliśmy się później, że przynoszę im szczęście, ponieważ na każdych zawodach, na których jestem skaczą bardzo dobrze (przypominam COC 09 w Zakopanem:)))))). Niestety druga seria nie była już tak udana, ale cała najfajniejsza trójka zdobyła punkty a to najważniejsze. 10 był Jandys, 13 – Maturýn , i 19 – Borek :)))).


Po dekoracji najlepszej trójki, na podium znaleźli się sami Polacy: Bachleda, Małysz i Rutkowski, umówiłam się z Jankiem na kilkunasto minutową rozmowę:))) ale było sympatycznie… w momencie kiedy zaczął się koncert Honza stwierdził hehe dobrzy gitarzyści ale my (ja i on) jesteśmy lepsi. Miałam jechać z nimi na kolację ale wybrałam koncert „Feela” błahahah nie mogłam sobie tego odpuścić :D. Także pożegnałam się z wszystkimi i razem z dziewczynami udaliśmy się w kierunku sceny :D…

Koncert to godzina wydurniania się, jakichś chorych tańców i „pięknego” śpiewu :D…
Hahahaha fantastycznie… jestem z siebie dumna, że, na co dzień nie słucham tak płytkiej muzyki gdzie bryluje tekst „…Jest już ciemno, wszystko jedno” OMG.

Było bardzo mało ludzi a to chyba najlepszy dowód na to, że moda na „Feela” przeminęła.
Po koncercie trzeba było jakoś dostać się do apartamentu hahaha ale jak to zrobić, skoro był on oddalony o jakieś 7 km od skoczni… hmmm staliśmy zatem na przystanku autobusowym modląc się o to, żeby jakiś autobus przyjechał… Bohudík przyjechał, wysiedliśmy pod „Alcatrasem” gdzie zaprosiłam wszystkich na moje urodzinowe piwko. Było bardzo fajnie… 2 godziny zleciały strasznie szybko przy alkoholu i frytkach :D… Pozdrowienia dla Pana od frytek :D. W pubie byli również czescy trenerzy na czele z Radkiem, był również Jakub no i drugi Jakub, który jest Czechem, ale z czeskim teamem ma aktualnie mało wspólnego:/.
Kocham tego człowieka, díky za pivo a cigarety :D.
Do apart pojechaliśmy taksówką… ja zostałam, ponieważ już wtedy nie czułam się najlepiej, reszta ekipy natomiast pojechała do „Gołębiewskiego” na disco.
Mój wieczór z PC był fajny pogadałam na chacie z JCC, jeśli JCC jest tym za kogo się podaję powiem sobie omg rozmawiałam z MJ <3<3<3.

Ok. to tyle z soboty… jutro niedziela :))))
Ančik




15 września 2009

"This is it" - trailer.

Jest jeszcze coś o czym muszę dzisiaj napisać, na gali wręczenia nagród MTV która odbyła się w niedzielę zaprezentowano trailer do filmu „This is it”, który swoją premierę będzie miał 28. października 2009. To zapis z ostatnich prób Michaela Jacksona do koncertów z trasy „This is it”. Sami zobaczcie jak Michael fantastycznie tutaj wygląda, zwróćcie uwagę na jego głos no i przede wszystkim taniec. Po prostu Amazing… tylko król tak potrafi. Normalnie nie mogę się już doczekać tego filmu i chyba obejrzę go wiele, wiele razy. To będzie coś niesamowitego….
Poniżej trailer.

Ahojky!!!
Wczoraj powróciłam do domu… w odróżnieniu od Zakopanego muszę napisać NIESTETY WRÓCIŁAM :((((((. Wisła (ponieważ właśnie tam byłam) to wspaniałe, malownicze miasteczko położone na południu Polski tuż, tuż przy granicy z moimi Czechami <3.
Wcześniej Wisła kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z miastem, w którym urodził się i mieszka najlepszy skoczek w historii tj Adam Małysz.
Czwartkowa podróż była dwuetapowa; Warszawa – Katowice i Katowice – Wisła. Hmm wszystko przebiegło jakoś tak zaskakująco szybko i z wielkim uśmiechem na twarzy powitałam zawiłe uliczki Wisły. Miasto jest naprawdę bardzo piękne… trzeba pochwalić czystość i to, że tamtejsi ludzie są bardzo sympatyczni. Po przejściu przez centrum udało się nam zlokalizować nasz apartament… troszkę żeśmy się przespacerowały, ale to nic, co nas nie zabije to nas wzmocni jak to mawia mój świetny przyjaciel B.
Apartament po prostu fantastyczny, duży ekskluzywny nic dodać nic ująć… bilard, siłownia, grill, satelita itd. itp chociaż raz miałam nosa i znalazłam fajne miejsce.
Po wstępnym rozpakowaniu i skontrolowaniu skrzynek mailowych udałyśmy się na zapoznawczą procházku oraz pierwszy ciepły posiłek :). Pizza była bardzo smaczna i chłopak, który ją przygotowywał heheh też całkiem całkiem :)))0. Centrum podobnie jak i obrzeża bardzo mnie zafascynowały… jedyny minus tej miejscowości to fakt iż wszędzie jest dość daleko… a komunikacja miejska no cóż nie należy do najlepiej rozwiniętych… dodatkowo przymus kupna biletu u kierowcy pojazdu oraz to, że za przejechanie zaledwie 2 km musisz płacić ok. 3,90 no i o częstotliwości kursowania autobusów już nie wspominam. Jednak z tym naprawdę można sobie jakoś poradzić, nie przyjeżdża się tam na objazdówki ale na plenerowe spacery hehe :P.
Wieczorkiem rozegrałyśmy kilka meczy bilardowych oczywiście nie będę mówiła kto wszystko wygrał :D hahah poor girls :D, obejrzałyśmy wszystkie najbardziej seksowne teledyski Michaela Jacksona wypiłyśmy piwka i breezery i szybko Sup, Sup do łóżka:))).

Piątek to jak dla mnie najlepszy dzień. Rano odbiór akredytacji (ja w odróżnieniu od innych nie miałam z tym najmniejszego problemu), szybkie zakupy i wyjazd na skocznie..
Sam obiekt bardzo mi się podoba aczkolwiek te małe trybuny nie wyglądają zbyt zachęcająco aha i brak domków dla zawodników (ale nad tym podobno cały czas się jeszcze pracuje).
Gdy dotarłyśmy na skoczni byli już wszyscy zawodnicy haha z wyjątkiem teamu na który zawsze trzeba najdłużej czekać = Czechów :D, ale do tego już się przyzwyczaiłam. Minęło ok. 30 min, i na parking podjechał czerwono wiśniowy bus „Dukla Liberec” stanęłam sobie w dość sporej odległości aby przyjrzeć się jaki ostatecznie przyjechał skład. Ogromnie ucieszyłam się, kiedy po kolei zaczęli wysiadać Honza, Borek, Jandys, Cesta i Tonda, nie było tylko Mazdy ale jak się potem okazało został w hotelu ponieważ się rozchorował. Całe treningi przestałam sobie przy domku gdzie swoje rzeczy mieli min Norwegowie i Austriacy hahah a czemu tam stałam??? hmmm ponieważ właśnie tam było tego dnia najciekawiej.. można było się pośmiać z „Heya Norge” albo jak kto woli „Heya geja’ hahahah, po prostu rozwaliły mnie jej wyznania miłosne w stosunku do kilkunastu przechodzących obok niej skoczków :D… jakie panna musi mieć wielkie serce SzAcUnEk normalnie :D.
Co do Czechów to ich też nieźle wymęczyła głównie Borka, ale on jak zwykle na poziomie wybrnie z każdej sytuacji
Pomiędzy seriami udałam się na chwilkę na zewnątrz obiektu wracając spotkałam wszystkich Czechów siedzących na krawężniku hehe jakoś tak nie chciało mi się tam podchodzić, ale przez S wyszło zupełnie inaczej i nie miałam wyjścia… ale może i dobrze się stało. Umówiłam się z chłopakami na oblewanie moich urodzin, (które notabene już niedługo) także o 20.00 miałam się stawić w „Alcatras’. Skoki Czechów w treningach były bardzo dobre, szczególnie ucieszyła mnie tendencja zwyżkowa u Honzika, tak długo czekaliśmy na jego lepsze skoki:)))).


Uhu cały czas gdzie bym nie była i co bym nie robiła towarzyszyły mi piosenki Michaela… sorry girls, że was tak męczyłam, ale mam nadzieję, że dostrzegłyście w muzyce Mike głębie… songiem wyjazdu było „Billie Jean” haha chyba wszyscy już teraz znają tą piosenkę na pamięć :D.

Przeanalizowałam wyniki serii treningowych, jeszcze raz dokładnie dogadałam się z Borkiem apropos spotkania (hmm dziękuję jakimś dziewczynom, które nagrywały naszą rozmowę na kamerę poproszę o ten filmik chętnie obejrzę :O) .. i trzeba było się zbierać…prosto ze skoczni udałam się do tego pubu. Byłam tam punkt 20.00 na wejściu spotkałam uradowanego Radka hahaha…. Chwilkę później weszli Borek i Tonda… Jandys niestety musiał jechać do domu (jako, że mieszka bardzo blisko) a Česta i Mazda byli chorzy… po 10 min przyszedł jeszcze Janek, także wszyscy moi ulubieni skoczkowie byli heheh :D. Zamówiliśmy piwo, wino i zaczęliśmy kilkugodzinną rozmowę.. hehe zdążyliśmy przelecieć chyba każdy temat począwszy ode mnie, heji geji i skoków :D. Nie muszę chyba pisać, że było po prostu FaNtAsTyCzNie. To w moim przypadku logiczne. Bardzo dziękuję chłopakom za to, że przyszli no i w ogóle za wszystko :))))). Tak zakończył się drugi dzień w Wiśle o dwóch kolejnych napiszę jutro.

I love You guys :)))) and love You king.

Ančik

8 września 2009

Zaczynam się zbierać.... come back...ILYM.

Ahojda!
Na początku chciałam wszystkim bardzo podziękować za wsparcie i miłe słowa, jakie do mnie skierowaliście po przeczytaniu mojego ostatniego posta… wszystkie komentarze, wiadomości na facebooku oraz smsy wiele dla mnie znaczą i na pewno w jakiś sposób pomogą mi się ogarnąć i pozbierać. Uwielbiam was i nie wiem, co bym bez was zrobiła:)))).
Jeśli chodzi o mój stan to czuję się już lepiej aczkolwiek nie jestem jeszcze tą samą uśmiechnięta i pokręconą Aničkou, nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek znowu taka będę… pewne wydarzenia strasznie mnie zmieniły i upozornily…
Dalej utwierdzam się w przekonaniu, że na świecie jest wielu złych i zakłamanych ludzi, którym zależy tylko na pieniądzach…, ale nie mogę się tym tak obciążać ważne, że ja taka nie jestem i nigdy nie pozwolę sobie taką być.

Hmmm muszę napisać, że fani Michaela Jacksona to wspaniali ludzie, są tak mili, sympatyczni i pozytywni…. Tak jak powiedziała moja koleżanka… Nie każdy może słuchać muzyki Michaela, nie każdy jest w stanie tą muzykę i to przesłanie zrozumieć. Teraz wiem, że miała rację… każda piosenka króla to wiadomość dla ludzi, dla świata. Nauczyłam się te wiadomości odczytywać… i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Każdy jego fan jest kimś wyjątkowym, nie dziwię się, że M. Jackson tak bardzo kocha swoich fanów.
Co do samego Michaela… to chyba zaczynam wierzyć, że on faktycznie dalej żyje… może to głupie, ale ja czuję, że coś się za tym kryję… pojawiają się coraz to nowe dowody (fotki, nagrania, zaszyfrowane wiadomości itd., itp.) także pozostaje czekać…
Gdyby żył to by było coś fantastycznego......

Zdecydowałam się, że jadę do Wisły, wyjeżdżam już w czwartek. Szykuje się bardzo fajny skład Czechów, jeśli potwierdzi się to, co pisali mi Honza i Borek to obaj pojawią się w Wiśle… cieszę się również, że bardzo prawdopodobny jest przyjazd Jandysa i małej Mazdy:)))). Hmm nie wiem jak będzie, ale na pewno jestem dużo lepiej nastawiona przed tym wyjazdem niż przed wyjazdem do Zakopanego. Oby pogoda dopisała…

W tych trudnych dla mnie chwilach towarzyszy mi piękna piosenka M.J pt: „Cry”, myślę, że bardzo mi pomaga. Zawsze bardzo mi się podobała, ale teraz odkryłam zawartą w niej magię.



Somebody shakes when the wind blows
Somebody's missing a friend, hold on
Somebody's lacking a hero
And they have not a clue
When it's all gonna end


Stories buried and untold
Someone is hiding the truth, hold on
When will this mystery unfold
And will the sun ever shine
In the blind man's eyes when he cries?


You can change the world
(I can't do it by myself)
You can touch the sky
(Gonna take somebody's help)
You're the chosen one
(I'm gonna need some kind of sign)
If we all cry at the same time tonight


People laugh when they're feelin' sad
Someone is taking a life, hold on
Respect to believe in your dreams
Tell me where were you
When your children cried last night?


Faces fill with madness
Miracles unheard of, hold on
Faith is found in the winds
All we have to do is reach for the truth


You can change the world
(I can't do it by myself)
You can touch the sky
(It's gonna take somebody's help)
You're the chosen one
(I'm gonna need some kind of sign)
If we all cry at the same time tonight


And when that flag blows
There'll be no more wars
And when all calls
I will answer all your prayers, prayers
Show the world


You can change the world
(I can't do it by myself)
You can touch the sky
(Gonna take somebody's help)
You're the chosen one
(I'm gonna need some kind of sign)
All cry at same time tonight


You can change the world
(I can't do it by myself)
You can touch the sky
(Gonna take somebody's help)
You're the chosen one
(I'm gonna need some kind of sign)
All cry at same time tonight


You can change the world
(I can't do it by myself)
You can touch the sky
(Gonna take somebody's help)
You're the chosen one
(I'm gonna need some kind of sign)
All cry at same time tonight


All cry at same time tonight
All cry at same time tonight
Change the world

Ktoś drży, kiedy wieje wiatr

Ktoś tęskni za przyjacielem, wytrzymaj
Komuś brakuje bohatera
I nikt nie ma pojęcia
Kiedy to się skończy


Zapomniane i niedopowiedziane historie
Ktoś ukrywa prawdę, wytrzymaj
Kiedy rozwiąże się ta tajemnica
[I czy kiedykolwiek słońce
Odbije się w oczach ślepca, gdy zapłacze?]


Możesz zmienić świat
(Sam tego nie dokonam)
Możesz dotknąć nieba
(Ktoś musi mi pomóc)
To ty jesteś tym wybranym
(Potrzebuję jakiegoś znaku)
Zapłaczmy wszyscy, o tej samej porze, dziś w nocy


Ludzie śmieją się, choć są smutni
[Ktoś umiera, wytrzymaj]
Doceń wiarę w marzenia
I powiedz, gdzie byłeś
Kiedy twoje dzieci płakały zeszłej nocy?


Twarze wypełnia wściekłość
Cuda się nie zdarzają, wytrzymaj
Wiarę znajdziemy w wietrze
Jedyne, co musimy zrobić to dociec prawdy


Możesz zmienić świat
(Sam tego nie dokonam)
Możesz dotknąć nieba
(Ktoś musi mi pomóc)
To ty jesteś tym wybranym
(Potrzebuję jakiegoś znaku)
Zapłaczmy wszyscy, o tej samej porze, dziś w nocy


I kiedy zawiśnie ta flaga
Nie będzie więcej wojen
Jeśli razem zawołamy
Wysłucham wszystkich waszych modlitw, modlitw
Pokaż światu!


Możesz zmienić świat
(Sam tego nie dokonam)
Możesz dotknąć nieba
(Ktoś musi mi pomóc)
To ty jesteś tym wybranym
(Potrzebuję jakiegoś znaku)
Zapłaczmy wszyscy, o tej samej porze, dziś w nocy


Możesz zmienić świat
(Sam tego nie dokonam)
Możesz dotknąć nieba
(Ktoś musi mi pomóc)
To ty jesteś tym wybranym
(Potrzebuję jakiegoś znaku)
Zapłaczmy wszyscy, o tej samej porze, dziś w nocy


Możesz zmienić świat
(Sam tego nie dokonam)
Możesz dotknąć nieba
(Ktoś musi mi pomóc)
To ty jesteś tym wybranym
(Potrzebuję jakiegoś znaku)
Zapłaczmy wszyscy, o tej samej porze, dziś w nocy


Wszyscy zapłaczmy, o tej samej porze, dziś w nocy
Wszyscy zapłaczmy, o tej samej porze, dziś w nocy
Zmień świat

Tylko ty możesz wyciągnąć mnie z tej depresji….


M.J – Thank You :*.

5 września 2009

"Trudne chwile nie odchodzą tak po prostu"

"On  te line"- Michael Jackson <3

Nie ma po co udawać, że już po wszystkim
Trudne chwile nie odchodzą tak po prostu
Musisz wyciągnąć tę zadrę z serca
Czas się otworzyć
Wystarczy wierzyć

To, co dobre, przychodzi z trudem
To, co dobre, przychodzi z czasem
Tak, to prawda
Musisz zacząć w coś wierzyć
Otwórz się

Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Musisz wyciągnąć dłoń i spróbować
Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Musisz zaryzykować wszystkim, co masz


Widzisz swoje odbicie w lustrze
I nie podoba ci się to, co widzisz
I życie wcale nie staje się prostsze
Nie sądzisz, że czas na zmiany?

Nie trać czasu, oglądając się na przeszłość, nie, nie
Czas spojrzeć przed siebie, w przyszłość
Nie wahaj się pytać
Tym razem, jeśli spróbujesz dwa razy bardziej,
Będzie najlepiej, jak tylko może być

Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Musisz wyciągnąć dłoń i spróbować
Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Musisz zaryzykować wszystkim, co masz


Jeśli chcesz zrobić to dobrze
(jeśli chcesz zrobić to dobrze)
Jeśli chcesz zrobić to teraz
(zrobić to teraz)
Musisz nauczyć się cierpliwości
(musisz nauczyć się cierpliwości)
Musisz to w jakiś sposób wyprostować
(w jakiś sposób wyprostować)
Uwolnij miłość
To takie proste
Sięgaj po to, czego pragniesz
Musisz wiedzieć, że masz, po co żyć

Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Wyciągnij rękę, spróbuj
Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Musisz zaryzykować wszystkim, co masz


Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Wyciągnij rękę, spróbuj
Musisz zaryzykować
Jeśli chcesz, by było dobrze
Musisz zaryzykować wszystkim, co masz

To słowa mojej najukochańszej piosenki...słucham jej teraz non stop i mam nadzieję, że właśnie ona mi jakoś pomoże. Jestem teraz chyba w najgorszym stanie psychicznym w całym swoim dotychczasowym życiu. Rozsypałam się zupełnie a każda nieprzyjemna sytuacja jeszcze bardziej mnie wyniszcza. Zafundowałam sobie terapie sama ze sobą, ale chyba nie przynosi ona żadnych dobrych efektów, wręcz przeciwnie mam wrażenie, że jeszcze bardziej pogłębiam się w dole. Od trzech dni tylko płaczę, nie mogę spać nie mogę jeść i nie wiem, co się dzieję…
Muszę znowu uwierzyć, że mam, po co żyć, muszę odnaleźć cel, motywację, która całkowicie ze mnie uleciała. Przemyślałam wszystko i jestem na siebie wściekła za pewne wybory, których dokonałam. Zmarnowałam swoje najlepsze lata, tylko szkoda, że dostrzegłam to dopiero teraz, tak późno… pewnych rzeczy już nie nadrobię po prostu nie jestem w stanie… nie ma już takiej możliwości :(((((((. Trafne stwierdzenie „przegrałam swoje dotychczasowe życie”
Jeśli nie pomoże mi muzyka to już nic mi nie pomoże…..

4 września 2009

To już naprawdę koniec…;(

"Who's Michael Jackson?"
"You're Michael Jackson"
"I'm Michael Jackson"
"We all Michael Jackson"

Dzisiaj w nocy polskiego czasu odbył się ostatni pogrzeb Michaela Jacksona. Całą noc siedziałam przed ekranem telewizora wpatrując się w transmisje z CNN-u. Myślałam, że już pogodziłam się z odejściem KRÓLA ale niestety tak nie jest, kiedy zobaczyłam złotą trumnę serce się zacisnęło a z moich oczu popłynęły łzy. W sumie cały czas płacze, teraz mam już świadomość, że go nie ma, że odszedł na zawsze , że zostały po nim już tylko piosenki, teledyski, filmy itd. Tak wiem powiecie, że poszedł do lepszego miejsca, że w końcu ma spokój, ale to w żaden sposób mnie nie pociesza, Już od 70 dni zadaję sobie to pytanie, dlaczego?, dlaczego?, dlaczego?.
Tak trudno mi to wytłumaczyć nie mam żadnej racjonalnej odpowiedzi, a chyba bardzo jej potrzebuję…
Kiedy patrzyłam na zachowanie rodziny Jacksonów, oraz tych wszystkich zgromadzonych tam ludzi byłam po prostu zdruzgotana. Mam spore wątpliwości czy tak powinni zachowywać się ludzie uczestniczący w pogrzebie swojego dziecka, czy przyjaciela?!. Uśmiechy, żucie gumy, wesołe pogawędki… ehhh… bardziej wyglądało mi to na pokazówkę, kto się lepiej ubierze itd. Jakież to przykre całe życie Michael otaczał się właśnie takimi ludźmi. Ten pogrzeb doskonale to wszystko podsumował…
Czemu on umarł?, taki wspaniały człowiek. Im jestem starsza tym bardziej nie rozumiem świata i reguł, jakie nim rządzą.

Nie wiem co jeszcze napisać, jestem załamana i ten dzień spędzę tylko sama ze sobą.

Poniżej piosenka napisana specjalnie dla Michaela… (smutna ale bardzo piękna)




I remember the first time I seen you moonwalk,
I believed I could do anything,
you made the world dance,
you made the music come to life


This the type of song that make the angels cry,
I look up in the sky and I wonder why?
why you had to go, go
I know it's better on the other side,
you were chosen from the start
never gon let you go,
Who’s Michael Jackson?
You're Michael Jackson,
I’m Michael Jackson,
We all Michael Jackson,
I guess what I’m asking is, everybody bow their head for a legend, don’t breathe for a second,
now let the air out, grab the hand of somebody you care about,
so you can hear my message, my confession, someone tell Usher,
I seen the moonwalk, I guess the young thriller touched him,
like he touched me, like he touched you,
so carry on his legacy, something i must do,
and I trust you lighting candles, concrete visuals, me and my brothers listen to Jackson 5 in the living room,
first thing i did when i heard was call puff,
cos him and Mike tried to stop the beef between us,
who was us? Me and fifty, that beef is dead, him and Mike Jackson gonna take us to the ledge.

This the type of song that make the angels cry,
I look up in the sky and i wonder why?
why you had to go, go
I know it's better on the other side,
you were chosen from the start
never gon let you go,

As I’m pouring out this liquor candles start to flicker,
when list my air ones, MJ was my ni–er.
Not the one that play ball, the one with the hollywood star,
and since I’m a Hollywood star Imma tell you my story,
never had a family that close, never see Berry Gordy walking through Interscope,
but just like me, they always had Mike in a scope,
no matter what you say,
i’mma love him and he’s still dope,
let me take you back to '85 when i was in a zone, dancing for my momma, 'Thriller' jacket with all the zippers on,
now i’m doing 90 bout to crash in this Aston,
listening to Outcast, I’m sorry Mrs Jackson
anything I can ever do to better you your son was our king so we wont Corretta you,
I’m writing this letter to all the Jackson kids, we all Jackson kids, time to let us through.

This the type of song that make the angels cry,
I look up in the sky and i wonder why?
why you had to go, go
I know it's better on the other side,
you were chosen from the start
never gon let you go,

This the kind of song that make the angels cry,
look up in the sky and ask God, why o why why
Do we live and let die
This the kind of song that make the angels cry,
look up in the sky and ask God, why o why why
Do we live and let, live and let die.

I love YOU - KING!!!!!

3 września 2009

Zastanów się co robisz....

Ahojky!
Zacznę od tego, że nie jestem osobą nietolerancyjną a już na pewno żadną rasistką tylko, dlatego, że napisałam parę notek wcześniej o tym, że nie podoba mi się zachowanie niektórych Polaków i, że byłoby lepiej żeby, co poniektórzy w ogóle się nie urodzili. Powiedzcie mi jak osoba, która słucha muzyki Michaela Jacksona i uważa go za swój największy wzór może być nietolerancyjna, że już o uprzedzeniach rasowych nie wspomnę???. Gdzie jest tego logika?. Nie ma! - No właśnie. Mogę się pochwalić, że mam na całym świecie wielu znajomych i mają oni różne kolory skóry, i są różnego wyznania. Nie przeszkadza mi to jak bardzo różnią się ode mnie i w jakiego Boga wierzą. To głupie, jeśli ktoś ocenia innych takimi kategoriami. Trzeba patrzeć, jaki kto jest w środku inne rzeczy są zupełnie nieistotne. Tutaj jeszcze na chwilę odniosę się do tego, co ostatnio obserwuję na większości blogów (przede wszystkim osób związanych ze skokami narciarskimi), dlaczego ubliżacie sobie nawzajem w tak uwłaczający sposób, dlaczego czepiacie się tego, jak kto wygląda??? Po, co to robicie?. Pomyślcie, jak to się może odbić na drugim człowieku, jakie to może mieć konsekwencje?!... Czasem głupie słowa bolą bardziej niż kopnięcie, czy uderzenie. Zastanówcie się, co robicie.

Ja jestem osobą, która bardzo chciałaby, żeby świat był lepszy, żeby ludzi podchodzili do siebie zupełnie inaczej i, żeby ze sobą rozmawiali i wzajemnie się słuchali. Chciałabym, żeby nie było fałszu, obłudy, i tym podobnych rzeczy.

Nie akceptuję, nie sprawiedliwości świata, tego, że każdy dba tylko o siebie tego, że dzieci w Afryce nie mają wody a w innych krajach ludziom przewraca się w głowie z dobrobytu tego, że bandyci, którzy robią krzywdę innym żyją a niewinne dzieciaki umierają na różne choroby.

Wiem, że jako jednostka nie jestem w stanie nic zmienić, ale mimo wszystko będę próbowała, będę pracowała nad sobą i wszystkim, co mnie otacza...

Następny tekst, który sobie wszyscy powinni wziąć do serca:


Michael Jackson & Lionel Richie - "We are the world"

Nadszedł już czas, postanowić sobie to
Iż musimy dla nas wszystkich Świat zjednoczyć
Wciąż umiera człowiek
Pora już by zdjąć ten czar
Twoja pomoc to największy serca dar.

Nie pozwól by bezsensownie minął dzień
I by ktoś coś za nas w życiu zmienił
Bądźmy zawsze razem by miłość innym dać
Bo miłości przecież pragnie każdy z nas

Bo Świat to My, bo Świat to Dzieci
I tyle w nas pogody jest by
Cały Świat uleczyć
Lecz czy stać nas na to
By zmienić ludzki los
Nadzieja przyszłych, jasnych dni
To Ja i Ty

Podaruj swe serce
A uwierzą w to, że ktoś
Może nadać życiu sens i tchnąć nadzieją
I jak Bóg pokazał
Zmieniając kamień w kłos
Tak i my podajmy swą pomocną dłoń

Gdy samotność cię dopadnie
Jest ci źle
Ale jeśli wierzysz
Nie upadniesz, nie
Zatem wiesz już teraz
co może zmienić Świat
To, że jesteś Ty, że On, że Ja


***********************************************************************

Przede mną kolejna trudna do podjęcia decyzja zupełnie nie wiem czy jechać na KP do Wisły czy lepiej na MCR do Liberca. Hmmm bez wahania powinnam wybrać Czechy, ale jest jedna sprawa, która skłania mnie ku temu, żeby jednak udać się do Wisły. No cóż daję sobie jeszcze dzisiejszy dzień a jutro już na 100 % zdecyduję, co zrobię. Żałuję, że pojechałam do Zakopanego, w innym przypadku pojechałabym i do Wisły i na MCR ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Było minęło...

Jeśli wierzyć wszelkiego rodzaju doniesieniom prasowym dzisiaj odbył się ostatni pogrzeb Michaela Jacksona, mam nadzieję, że to prawda i, że w końcu wszyscy dadzą mu święty spokój.

R.I.P Michael - I will never forget You, for me You are still alive <3<3<3

1 września 2009

....

Ahoj,
ostatnio na pewnym blogu pojawiło się klika mało fajnych opinii na mój temat, powinnam się do tego jakoś ustosunkować ale podjęłam decyzję, że oprócz komentarza pod notką na blogu tej osoby nigdzie indziej się na ten temat nie wypowiem. Każdy ma przecież prawo mnie nie lubić i nie muszę się wszystkim podobać. Je mi to jedno...
Tak chyba będzie najlepiej bo brak zainteresowania zamyka buzie takim odważnym dziewczynkom. Każdemu kto został kiedyś skomentowany, opisany bądz wyśmiany na jakimś blogu proponuję to samo, pamiętajcie, że jeśli ludzie czegoś nie czytają i na to nie reagują to się to po prostu nie sprzedaje... tak jest w każdej dziedzinie.
Ostatnio wszędzie wszyscy czepiają się do wyglądu drugiego człowieka hmm jakie to płytkie przecież to nie zależy od nas jak wyglądamy, jacy się rodzimy... można się czepiać sposobu dbania o siebie ale wyglądu... zlitjcie się. Tym bardziej, że przed ocenianiem ludzi trzeba spojrzeć na samego siebie. Wiem, że się powtarzam ale uważam, że są to mądre słowa i należy je powtarzać tyle razy aż wszyscy zrozumieją.

Mam teraz kilka dni wolnych dlatego też relaksuję się, odpoczywam, słucham dużo dobrej muzyki i układam sobie kilka spraw w głowie. Myślę, że zaowocuje to poważnymi decyzjami i, że jeszcze przed wyjazdem do Wisły moje nastawienie co do pewnych rzeczy diametralnie się zmieni.

                    
Hahaha ostatnio na facebooku pojawiła się taka fajna aplikacja, tworzy się tam swój avator (który ma jak najbardziej przypominać ciebie) no i codziennie można tam zaznaczać co się robi i w jakim się jest aktualnie nastroju. Niby nic ale te postacie są bardzo sweet.


Pozdrawiam i pamiętajcie olewać, olewać i jeszcze raz olewać!!!
Nazdar

Ančik

30 sierpnia 2009

LGP w Japonii - przeciętne skoki Janka.

Ahojda!
Tak, tak ten weekend upłynął mi pod znakiem dwóch ważnych wydarzeń: wczorajszych urodzin Michaela Jacksona oraz sobotniego i niedzielnego konkursu  LGP w skokach narciarskich w Japonii. Zawsze bardzo lubiłam japońskie konkursy ponieważ pewne miejsce w składzie Czechów miał Honza tak było i tym razem:))). Fajnie było zobaczyć go w tv po tak długiej przerwie.
W sobotę jego skok w pierwszej serii był słaby zaledwie 111 m i do samego końca nie wiadomo było czy  taka odległosć wystarczy do awansu. Na szczęscie większosć zawodników oddawała niezbyt długie skoki. W drugiej serii warunki atmosferyczne uległy pogorszeniu i skakało się jeszcze krócej, skok  na odległosć 106, 5 m pozwolił Honzovi na przesunięcie się z 29 na 21 pozycję. Zatem pierwsze punkty zdobyte.
Bardzo się z tego powodu cieszę aczkolwiek przy takiej co tu kryć nędznej obsadzie tak doswiadczony skoczek jakim jest Maturýn powinien zająć miejsce co najmniej w pierwszej piętnastce. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Zawsze mogło być gorzej.
Bardzo dobrze skakał Martin Cikl, który był 11, punkty zdobył również 23 - Ondřej Vaculík.


Dzisiejszy konkurs zapowiadał się dużo lepiej pierwszy skok Honzu 119,5 m plasował go na dobrej 17 pozycji.  Miałam nadzieję, że znajdzie się posród najlepszych ale niestety zupełnie zepsuty drugi skok 110,5 m i spadek na 28 miejsce:(((, na 27 miejscu znalazł się Ondra. Ponowne najlepszy był Ciklus zajął 22 pozycję.
Mimo wszystko, byłam zadowolona, zobaczymy jakie dalsze decyzje podejmie trener Jiroutek. Miło, że dał Honzovi szansę pokazania się. Myslę, że plan minimum zrealizował, zważywszy, że dużo słabiej od niego skakał reprezentant kadry A - Lukáš Hlava (który nie zdołał zdobyć punktów w żadnym konkursie).
Chciałam napisać jeszcze słowo na temat Michaela Jacksona, przygotowuję swój profil na "Odsiebie.com" gdzie umieszczę najlepsze piosenki Michaela. Będzie je można sciągać. Potrzebuję jeszcze dwa dni o postępach będę na bierząco informować.
Mějte se pěkně....

Ančik

29 sierpnia 2009

29.08 - Urodziny Michaela Jacksona.

Ahoj,
Dzisiaj każdy prawdziwy fan Michaela Jacksona obchodzi święto... to właśnie 29. sierpnia 1958 roku urodził się król popu. Niewątpliwie był on największym talentem w dziedzinie muzyki pop oraz tańca. Gdyby żył dzisiaj skończyłby 51 lat.
Dla mnie jest on( i zawsze będzie) kimś wyjątkowym, moim największym idolem i wzorcem zarówno w sprawach postępowania, spojrzenia na świat oraz  w sposobie czucia muzyki, śpiewu i tańca.
Muszę przyznać, że od czasu gdy odszedł czuję się w jakiś sposób pusta...
Muzyka Michaela zawsze bardzo mi pomagała, zawsze była mi bardzo bliska szczególnie w ciężkich momentach mojego życia. Także swoją postawą (mam na myśli pomoc najbiedniejszym, chorym itd) Michael udowadniał, że jest wartościowym człowiekiem. Uważam, że wszystkie oskarżenia to brednie... i nigdy w nie nie uwierzę.
Podziwiam Michaela, za to, że przez tyle lat zmagał się z tak ogromną popularnością, całkowitym brakiem prywatności, oraz zakłamanymi ludźmi jacy go otaczali.

Podsumowując Dziękuję Michaelowi za wszystkie wspaniałe piosenki, i jeszcze za coś (ale to pozostawię tylko dla siebie).


Dla mnie on, żyje, żyje w swoich pięknych piosenkach i w sercach milionów fanów na całym świecie. 

NIE ZAPOMNĘ!!! Michael Jackson 4ever <3<3<3

28 sierpnia 2009

"Why You wanna trip on me" - co słowo to perła.

"WHY YOU WANNA TRIP ON ME"
".....Mamy więcej problemów
Niż ich potrzebujemy...."




They
Say I'm Different
They Don't Understand
But There's A Bigger Problem
That's Much More In Demand
You Got World Hunger
Not Enough To Eat
So There's Really No Time
To Be Trippin' On Me

You Got School Teachers
Who Don't Wanna Teach
You Got Grown People
Who Can't Write Or Read
You Got Strange Diseases
Ah But There's No Cure
You Got Many Doctors
That Aren't So Sure
So Tell Me

Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Stop Trippin'

We've Got More Problems
Than We'll Ever Need
You Got Gang Violence
And Bloodshed On The Street
You Got Homeless People
With No Food To Eat
With No Clothes On Their Back
And No Shoes For Their Feet

We've Got Drug Addiction
In The Minds Of The Weak
We've Got So Much Corruption
Police Brutality
We've Got Streetwalkers
Walkin' Into Darkness
Tell Me
What Are We Doin'

To Try To Stop This

Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Ooh Stop Trippin'
Yeah Stop Trippin'
Everybody Just Stop Trippin'

Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Stop Trippin'

Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Why You Wanna Trip On Me
Ooh Stop Trippin'
Yeah Stop Trippin'
Everybody Just Stop Trippin'

Stop Trippin'
Stop Trippin'
Stop Trippin'
Stop Trippin'

"JAM"

"JAM"



Nation To Nation
All The World
Must Come Together
Face The Problems
That We See
Then Maybe Somehow We Can Work It Out
I Asked My Neighbor

For A Favor
She Said Later
What Has Come Of
All The People
Have We Lost Love
Of What It's About

I Have To Find My Peace Cuz
No One Seems To Let Me Be
False Prophets Cry Of Doom
What Are The Possibilities
I Told My Brother
There'll Be Problems,
Times And Tears For Fears,
We Must Live Each Day
Like It's The Last

Go With It
Go With It
Jam
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't Too Much
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't You
It Ain't Too Much For Me To

The World Keeps Changing
Rearranging Minds
And Thoughts
Predictions Fly Of Doom
The Baby Boom
Has Come Of Age
We'll Work It Out

I Told My Brothers
Don't You Ask Me
For No Favors
I'm Conditioned By
The System
Don't You Talk To Me
Don't Scream And Shout

She Pray To God, To Buddha
Then She Sings A
Talmud Song
Confusions Contradict
The Self
Do We Know Right
From Wrong
I Just Want You To
Recognize Me
In The Temple
You Can't Hurt Me
I Found Peace
Within Myself

Go With It
Go With It
Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't Too Much
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't You
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't Too Much
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't You
It Ain't Too Much For Me To

Jam Jam
Here Comes The Man
Hot Damn
The Big Boy Stands
Movin' Up A Hand
Makin' Funky Tracks
With My Man
Michael Jackson
Smooth Criminal
That's The Man
Mike's So Relaxed
Mingle Mingle Jingle
In The Jungle
Bum Rushed The Door
3 And 4's In A Bundle
Execute The Plan
First I Cooled Like A Fan
Got With Janet
Then With Guy
Now With Michael
Cause It Ain't Hard To...

Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't Too Much
It Ain't Too Much For Me To
Jam
Get On It
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't Stop
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't You
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't You
It Ain't Too Much For Me To

It Ain't Too Hard For Me
To Jam (9x)
Get On It
Jam
It Ain't
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't You
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't Too Much
It Ain't Too Much For Me To
Jam
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't Too Much
It Ain't Too Much For Me To
Jam
Too Much
It Ain't Too Much Stuff
It Ain't
Don't You
It Ain't Too Much For Me To

Get On It
Get On It
Give It Baby
Give It To Me
Come On
You Really Give It Too Me
Got To Give It
You Just Want To Give It

27 sierpnia 2009

Tragický powrót do Warszawy...

Ahoj,
jak już pisałam na tragicznym pobycie w Zakopanem się nie skończyło Ośmio godzinna, nocna jazda autobusem to coś co zmroziło mi krew w żyłach. Na początku nic nie zapowiadało hardcoru... wsiadłam sobie kulturalnie do autobusu, uprzednio kupując bilet u jednego z "sympatycznych" Panów kierowców...zajęłam miejsce oczywiście przy oknie. Niestety tuż za mną usiadł jakiś dziwny koleś który non stop coś do mnie gadał...wrrr nienawidzę jak ktoś myśli, że jest sympatyczny i zabawny... aby uniknąć rozmowy z nim włożyłam do uszu słuchawki i włączyłam Michaela Jacksona. Myślałam, że już w spokoju ruszymy i, że może chociaż na chwilkę uda mi się usnąć. Byłam jakaś taka zmęczona, także potrzebowałam aspoň 2 h snu. Niestety po 10 minutach moje marzenia o zdrzemnięciu się odeszły gdzieś daleko.. pomimo tego iż prawie pół autobusu było wolne stanęła nade mną jakaś kobieta (jej wiek określiłabym na około 50) i zapytała czy obok mnie jest wolne...myślałam, że mnie coś trafi. Ze skrzywioną minął odpowiedziałam, że tak :(. Usiadła obok mnie (nie chcę nic mówić, że wcześniej siedziała na co najmniej 5 miejscach twierdząc, że jest tam zła karma)... ehh "fajna" Pani. No nic stwierdziłam, że będę twarda, włączyłam sobie koncert Michaela z Bukaresztu i jakoś 2 godziny zleciały. Około godziny 1.00 Pani zaczęła się na mnie kłaść... moja cierpliwość dobiegała końca. Ojj nie wspomniałam o jej koleżance, która siedziała tuż przed nami a właściwie leżała... myślałam, że zeświruję ponieważ pomiędzy siedzeniami było mało miejsca i moje nogi nie potrafiły się tam usadowić... kręciłam się i wierciłam czyżby ADHD??? możliwe. Kobiety cały czas gadały przeszkadzając mi słuchać muzyki... Boże jak zbawienia czekałam dłuższego postoju na stacji benzynowej... gdy się doczekałam cieszyłam się jak dzieciak. Chociaż 25 min swobody.

Powaleni Polacy wygińcie i nie zatruwajcie tego świata. Jaki ten naród zrobił się złośliwy i paskudny. Każdy przejmuje się tylko swoją dupą... dobitnie widzę, że tutaj nie pasuję. Jak to powiedział jeden z kierowników "HB" - "czasem jak patrzę na takich poje.... ludzi to jestem za eutanazją", drugi dodał "i za utylizacją bo po czymś takim trzeba posprzątać". Brutalne słowa ale ja się z nimi zgadzam.

Po powrocie z postoju, kobieta położyła na mnie swą kurtkę no i w tym momencie pękłam i ją pięknie opieprzyłam... nastąpiła chwila spokoju. No miałam nadzieję, że usnę... ale 3 godziny przed Warszawą do autobusu weszła kobieta z mężczyzną w sumie nic nadzwyczajnego ale tak śmierdzieli, że zapach kup koni na Krupówkach to przy nich nic. Jezu apeluję ludzi MYJCIE SIĘ.... dobrze, że miałam moje ulubione perfumy "Baby dool" spryskałam nimi całe ręce i całą koszulkę i do samej Wawy nos trzymałam zawinięty w t-shirt. Dobrze, że chociaż cała i zdrowa dotarłam do domu chociaż z małym uszczerbkiem w psychice,... Przekonałam się, że kosmici są wśród nas.
Na ścianie w moim pokoju już od jakiegoś czasu wisi napisany wielkimi czarnymi literami fragment tekstu piosenki Michaela Jacksona "Man in the mirror" w tym miejscu chciałabym ten fragment zadedykować wszystkim akredytowanym dziewczynom będącym na LGP w Zakopanem oraz wszystkim Polakom...

Osobiście uważam, że gdyby ludzi wzięli sobie do serca tekst tej piosenki a szczególnie wspomniany przeze mnie fragment świat byłby lepszy i wszystkim żyło by się dużo łatwiej. Dla mnie te słowa są bardzo ważne i stały się moim mottem życiowym. Staram się zawsze na samym początku spojrzeć na siebie i jeśli coś mi nie odpowiada zaczynam to zmieniać od siebie, muszę przyznać, że czuję się teraz dużo bardziej szczęśliwa. Z tym was zostawiam....

M..Děkuju moc!!! 

"IF YOU WANNA MAKE THE WORLD A BETTER PLACE TAKE A LOOT AT YOURSELF, AND THEN MAKE A CHANGE....I'M STARTING WITH THE MAN IN THE MIRROR...."

Mějte se hezky,

Ančík

26 sierpnia 2009

"Beat it"

"BEAT IT"




They told him don't you ever come around here
Don't wanna see your face, you better disappear
The fire's in their eyes and their words are really clear
So beat it, just beat it

You better run, you better do what you can
Don't wanna see no blood, don't be a macho man
You wanna be tough, better do what you can
So beat it, but you wanna be bad

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it

They're out to get you, better leave while you can
Don't wanna be a boy, you wanna be a man
You wanna stay alive, better do what you can
So beat it, just beat it

You have to show them that you're really not scared
You're playin' with your life, this ain't no truth or dare
They'll kick you, then they beat you,
Then they'll tell you it's fair
So beat it, but you wanna be bad

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right
Just beat it, beat it, beat it, beat it, beat it

Beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or who's right

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right
Just beat it, beat it
Beat it, beat it, beat it

Zkurvené Zakopane part 2....

Ahojda,
zatem o plusach LGP w Zakopanem już pisałam teraz czas na minusy, których było więcej... przede wszystkim pogoda ale to, że niemiłosiernie lało wiemy wszyscy. Drugi ogromny minus to to co się działo pomiędzy akredytowanymi laskami. O my God dawno tak tragicznie nie było, te fałszywe uśmieszki i mierzenie wrednym wzrokiem. Ahh relacje prawie wszystkich ograniczały się do pytania "jak się masz?" dobrze a to fajnie cześć. No i obrabianie tyłka na prawo i lewo komu się dało i ile się dało... Nenávidím ZAKOPANEHO, , I HATE ZAKOPANE,.... czemu w żadnym innym miejscu takie akcje nie mają miejsca, czemu w innych krajach zachowane są chociażby minimalne reguły etyczne. Muszę jeszcze wspomnieć o ogromnym talencie jakie posiadają polskie dziewczynki... wymyślanie niestworzonych historii to im idzie po prostu fantastycznie. Chyba zamiast jeździć na skoki powinny się zapisać na jakieś warsztaty literackie czy coś takiego :D... gwarantuję sukcesy.
Hahahaha w Zakopcu była jedna osoba, która mnie zabiła swoją głupotą, zawsze wiedziałam, że to debilka do kwadratu ale to co wywinęła w tym roku przeszło wszelkie granice. Chyba teraz kiedy powoli wycofuję się ze świata skoków narciarskich zaczynam zauważać takie rzeczy dużo wyraźniej niż wcześniej:).

Tylko na piątkowych treningach i kwalifikacjach było fajnie, ciepło, świeciło słońce, nawet zdjęcia robiło się super, tylko, że to też już mnie jakoś nie bawi. Wyjęłam aparat chyba ze 3 razy, przede wszystkim aby uwiecznić mój czeski team oraz kilku innych sympatic skoczków. Oto kilka moich fotek:














Było mi przykro, że Tomas nie zakwalifikował się do konkursu tym bardziej, że znajduje się teraz w dobrej formie. No cóż ale takie jest życie.
Wieczorem wybrałam się na disko i muszę przyznać, że byłam strasznie zaskoczona jakie zmiany zostały wprowadzone w MO. Przede wszystkim jest teraz ogromne, 2 parkiety, 6 barów i pełno miejsc do siedzenia. Hahaha łatwo się tam zgubić :D. Na mnie największe wrażenie jednak zrobił wodospad z jeziorkiem gdzie pływały ryby i glonojady oraz bar usytuowany na wodospadzie:). Teraz to już prawdziwy klub.
Z Czech przyjechali moi znajomi, których poznałam na MŚ w Lbc. Hmm szkoda, że nie miałam dla nich zbyt dużo czasu ale udało nam się posiedzieć trochę na piątkowej imprezie a w sobotnie przedpołudnie wyskoczyliśmy na pizze do najlepszej pizzerky jaką znam tj "ADAMO". Fajnie, że przyjechali:). Już się cieszę na MCR:). Na imprezie oprócz trenerów nikogo nie było (to dla zainteresowanych tylko skoczkami i trenerami). Wypiłam 3 drinki i około godziny 1.30 poszłam do pensjonatu spać...
Sobota to tak jak już wiecie pizza z Czechami, potem czekoladowe lody z Tomasem:))). No i odpoledna skoki... o konkursie nie będę pisała bo nie ma o czym. Cieszyłam się tylko z 3 miejsca Adama, 5 Romana i 16 Jandysa. To naprawdę dobre rezultaty. Szkoda tylko, że znowu wygrał Gregor (bleee). Tak wiem, że należę do mniejszości która go nie lubi ale tak jest. Przemoczona i wściekła wróciłam na kwaterę żeby się przebrać i šup, šup do MO tym razem przesiedziałam tam prawie do samego zamknięcia... ehhh to była dziwna noc, także pozostawię ją dla siebie. Powiem tylko tyle, że parę razy się wkurzyłam, parę zdziwiłam i parę uśmiałam. Wspólnie z Taxikiem, Vicky, Eweliną, i Luką wbiliśmy do taksówki i rozjechaliśmy do domów. Była godzina 5.00 :P.
Niedziela to wizyta na Krupówkach w celu kupienia paru rzeczy no i potem kolejna męczarnia na skoczni... podium jeszcze gorsze niż w sobotę... znowu Gregor i dwaj Norwegowie. Tym razem Adam był dopiero 21, Roman 11 a Kuba 25. Haha na miano najbardziej żałosnego człowieka Zakopanego zasłużył "mój ulubieniec" Bjoern Einar Romoren, który po skoczni chodził ze spuszczoną głową... gdy tak przechodził na sektorach panowała grobowa cisza, nikt nawet nie krzykną w jego stronę. Bardzo dobrze hehehe....
Co się działo na niedzielnej imprezie nie mam pojęcia ponieważ o 22.00 wbiłam do autobusu jadącego do Warszawy. Pierwszy raz w życiu wracałam w niedziele i pierwszy raz z tak ogromną radością. Jedno jest pewne nie jadę więcej na skoki gdzie nie będą startowali JANEK albo BOREK. Bez nich skoki mnie nie bawią. Bardzo mi również brakowało Fanny ale wiedziałam, że tak będzie :(. Zmieńcie Šveca bardzo proszę!!!!. Pozostaje mi jeżdżenie na Puchary Kontynentalne, ponieważ jak mi powiedział sam David Jiroutek zarówno Janek jak i Borek nie mają szansy na starty w konkursach PŚ, no chyba, że w Japonii. Janek dostał "wielką" hmm szansę pokazania się na skoczniach w Azji zobaczymy jak mu pójdzie. Już dzisiaj mocno trzymam kciuki.
Po prostu nie mogę doczekać się WISŁY dzisiaj Borek potwierdził mi, że tam pojedziemy co do Janka jeszcze pewności nie ma ale wydaje mi się, że również znajdzie się w składzie. Szykuje się boski wyjazd:))). Zatem nie ma tego złego.

Jutro opiszę moją interesującą podróż do domu hahah to historia godna opowiedzenia. Trzymajcie się ciepło i pamiętajcie Zakopane to największe dno pod słońcem.

S Bohem


Ančik

Na uspokojenie piosenka "Butterflies"

Żeby się trochę uspokoić po tych co tu mówić nie zbyt normalnych dniach w Zakopanem postanowiłam wrzucić kolejną piosenkę Michaela Jacksona. Tym razem jest to bardzo piękny i spokojny utwór z płyty "Invincible" wydanej w 2001 roku. "Butterflies" bo o nim mowa towarzyszył mi podczas długiej (bo aż 8 godzinnej) drodze do Zakopanego. Była to piosenka, której najczęściej słuchałam:). To chyba nuta tego wyjazdu.
Oficjalny teledysk nie powstał ale sama piosenka jest świetna, a bluzka i buty z motylkami też o czymś świadczą:)

"BUTTERFLIES"



All you gotta do is just walk away and pass me by
Don't acknowledge my smile when I try to say hello to you, yeah
And all you gotta do is not answer my calls when
I'm trying to get through
To keep me wondering why, when all I can do is sigh
I just wanna touch you

I just wanna touch and kiss
And I wish that I could be with you tonight
You give me butterflies inside, inside and I

All I gotta say is that I must be dreaming, can't be real
You're not here with me, still I can feel you near me
I caress you, let you taste us, just so blissful listen
I would give you anything baby, just make my dreams come true
Oh baby you give me butterflies

I just wanna touch and kiss
And I wish that I could be with you tonight
You give me butterflies inside, inside and I
I just wanna touch and kiss
And I wish that I could be with you tonight
You give me butterflies inside, inside and I

If you would take my hand, baby I would show you
Guide you to the light babe
If you would be my love, baby I will love you, love you
‘Til the end of time

I just wanna touch and kiss
And I wish that I could be with you tonight
You give me butterflies inside, inside and I
I just wanna touch and kiss
And I wish that I could be with you tonight
You give me butterflies inside, inside and I
I just wanna touch and kiss
And I wish that I could be with you tonight
You give me butterflies inside, inside and I

25 sierpnia 2009

Zakopane, Zakopane i Bohudík. po Zakopanem....

RZastanawiałam się czy opowieści z Zakopanego mam podzielić na części czy zmieszczę się w jednej notce. Okazuje się, że powinnam się zmieścić gdyż w zasadzie nie ma co opowiadać. Jedynym plusem jak dla mnie było to, że przekonałam się, że Roman Koudelka i Jakub Janda są naprawdę bardzo fajnymi ludźmi. W jakiś sposób zawsze to wiedziałam, ale teraz przekonałam się o tym dobitnie. Czego nie mogę powiedzieć o dwóch pozostałych czeskich skoczkach zabranych do Zakopanego ale cóż next wybitne przypadki....
Czy jeszcze ktoś zaskoczył mnie pozytywnie hmmm niech pomyślę .... oczywiście Tomas Zmoray ale to już na początku naszej znajomości. Od razu w czwartek w sumie jakieś 2 h po moim przyjeździe do stolicy P.Tatr umówiliśmy się na spotkanie. Miejscem spotkania była brama pod COSEM.





Heheh muszę przyznać, że wielu dziewczyn tam nie zobaczyłam, czyżby przestraszyły się, że ktoś wykona im jakieś fotki, które potem znajdą się na blogach???!!! ahh zupełnie nie potrzebnie. Ale by the way... najlepsze jest to, że słyszałam jak mówiono jaki to Tomas Zmoray jest śliczny, fajny itd a jak przechodził obok nich żadna go nie poznała... taki trochę żal....
No cóż ale to nie mój problem...
Przeszliśmy sobie ze Zmordym całe Krupówki zastanawiając się gdzie usiądziemy... minęliśmy wiele knajp ale jakoś żadna nam nie odpowiadała... w Zako było naprawdę wielu ludzi... w końcu wybraliśmy restaurację "Sabała". Fajne i przytulne miejsce. Zamówiliśmy piwko i łososia i zaczęliśmy rozmawiać :)))... Całkiem łatwo nam to szło. Tomas jest super... przesiedzieliśmy tak ponad 3 i pół godziny nawet nie wiem kiedy nam to uciekło:). Cieszę się, że lepiej go poznałam i na pewno w niedługim czasie odwiedzę Banskou Bystrice:). Normalny, sympatyczny chłopak, oby więcej takich :). Diky Tomasi:).
Co do samych skoków to nie było na co patrzeć wszystko popsuła okropna no po prostu
ošklivá pogoda... czy w Zakopanem zawsze się musi coś stać???, jak nie żałoba narodowa to burza, deszcz itd:(((, proste smůla.


Tak jak pisałam już wcześniej uwielbiam Jandysa i Koudyho :))), na Mistrzostwach Świata obiecałam im, że jak przyjadą w lecie do Zakopanego to dostaną ode mnie paczkę "Krówek". (Nie wiem czy pisałam wam wcześniej ale wszyscy czescy skoczkowie bez wyjątku po prostu uwielbiają nasze "Krówki" a szczególnie te czekoladowe). Hehe zawsze jak jadę do Czech to chłopcy proszą mnie o krówki. Najbardziej lubią je Fanna, Jandys i Ciklus. Kuba i Roman byli w momencie gdy podczas piątkowych treningów wręczyłam im balíčky bardzo zaskoczeni, chyba nie spodziewali się, że będę o tym pamiętać:). Hahahaha najfajniej zareagował Roman:).





Nie poszalałam z fotkami ale najważniejsze dla mnie osoby zostały uwiecznione:).
Chyba jednak się rozpisałam i muszę podzielić tę notkę :D... myślę, że na dzisiaj starczy resztę wrzucę jutro:).

Zdravím

Čauves

Ančik