Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czech national team. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czech national team. Pokaż wszystkie posty

6 lipca 2012

Vaclav Pilar - Little magic

Ahoj,
ten post chciałabym poświęcić w całości piłkarzowi, który podczas Euro zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Znałam Go już dużo, dużo wcześniej ponieważ od kilku sezonów jestem na bierząco z czeską ligą  ale chyba wszyscy mają świadomość, że turnieje takie jak Euro czy Mundial są najlepsze do zaprezentowania nieprzeciętnego telantu i wypromowania siebie. Według mnie Vaclav Pilar bo o Nim mowa świetnie wykorzystał tę szansę aczkolwiek odnoszę też wrażenie, że gdyby był z innego kraju niż Czechy zostałby oceniony znacznie wyżej.
Zacznę od standardowych informacji na temat tego sympatycznego zawodnika.


Wzrost: 170 cm
Waga: 68 kg
Pozycja: Pomocnik
Numer na koszulce: 14 (reprezentacja)

Vaclav Pilar urodził się 13 pazdziernika 1988 roku w małej miejscowości Chlumec nad Cidlinou położonej w samym środku kraju hradeckiego. Swoją przygodę z piłką nożną  rozpoczął w drużynie z Novego Bydzova. Jako nastolatek przeszedł do znacznie większego klubu FC Hradec Kralove. Początkowo grał na pozycji napastnika i szybko stał się filarem drużyny.



W sezonie 2010/2011 zadebiutował w czeskiej pierwszej lidze. Rok później został dostrzeżony a następnie kupiony przez właścicieli klubu Viktoria Plzen. W popularnej Viktorce zaczął grać na pozycji lewoskrzydłowego pomocnika. Ta pozycja okazała się być dla Niego optymalna i pozwoliła na dalszy rozwój.



Vasek świetnie spisywał się zarówno w Gambrinus lidze jak i rozgrywkach wyższej rangi w Lidze Mistrzów. Jego cechami charakterystycznymi były przede wszystkim szybkość, nienaganna technika, drybling, i mocne uderzenie z dystansu. Jak równy z równym walczył z zawodnikami z utytułowanych drużyn takich jak: Barcelona czy Milan. Wtedy też nadano mu przydomek "czeski Messi".
Chociaż jak sam twierdzi Messi jest tylko jeden trzeba przynać, że technicznie jest bardzo podobny do argentyńskiego piłkarza.



Z klubem Viktoria Plzen wywalczył tutuł Mistrza Gambrinus ligii 2010/2011.
Zaledwie po kilku meczach w GL Vasek przykuł uwagę trenera VfL Wolfsburg Felixa Magatha. Kontrakt z Czechem podpisano już w styczniu ale ponieważ pojawiły się pewne problemy dotyczące umowy z Viktorią Pilar w Wolfsburgu zaprezentuje się dopiero jesienią. Nie będzie jedynym Czechem w drużynie. Wcześniej umowę z Wilkami podpisał Jego kolega z VP i reprezentacji Petr Jiracek oraz były zawodnik reprezentacji Jan Polak.


Przed Euro 2012 Vaclav Pilar wyceniany był zaledwie na dwa miliony euro. Po zakończeniu turnieju wartość lewego pomocnika czeskiej reprezentacji wzrosła kilkukrotnie a Jego nazwisko pojawiło się na listach życzeń wielu klubów europejskich. Aktualnie wszystko jest w nogach Vaska. Jeśli w pierwszych meczach w Bundeslidze pokaże jak wielki talent posiada kto wie jaki klub już niedługo będzie reprezentował. Jedno jest pewne czeska reprezentacja będzie miała z tego zawodnika jeszcze wiele pociechy. 

O osiągnięciach Vaclava Pilara na Euro 2012 nie będę pisała, ponieważ w poprzednich notkach opisałam wszystkie mecze dość szczegółowo. Warto natomiast wspomnieć, że zdobył On w turnieju dwie ważne bramki w meczach: z Rosją i Grecją. W spotkaniu z Grecją dodatkowo został wybrany zawodnikiem meczu. Przez cały turniej doskonale radził sobie z wyższymi zawodnikami takimi jak Piszczek czy Portugalczycy: Pepe, Nani, Ronaldo a przede wszystkim imponował szybkością.



Godny podkreślenia jest również fakt, że Vasek jest niesamowicie sympatycznym chłopakiem. Szacunek dla kibiców jest dla Niego priorytetem. Zawsze pamięta by za wsparcie udzielone przez kibiców podziękować. 

Zdjęcia nie oddają w pełni kunsztu piłkarskiego Vaska dlatego poniżej umieszczam video z najpiękniejszymi akcjami oraz golami zdobytymi przez Vaclava dla klubu Viktoria Plzen. 



Anci


23 czerwca 2012

Koniec Euro dla Czechów

Ahoj, 
ćwierćfinałową rywalizację reprezentacji Czech (którą chyba po pewnych wydarzeniach mam prawo nazywać swoją) z Portugalią śledziłam bezpośrednio ze Stadionu Narodowego. No cóż nie mogłam sobie pozwolić by ominęło mnie takie wydarzenie. Śmieję się nawet, że Czesi chyba specjalnie dla mnie znalezli się w tym ćwierćfinale. Było to zdecydowanie lepsze niż planowany wyjazd do Wrocławia na wolontariat. Nie dość, że chłopcy wyszli z grupy, przyjechali do Warszawy to jeszcze mogłam się z Nimi spotkać i obejrzeć mecz :). Trzeba przyznać, że nieźle się to wszystko poukładało. Pierwszy raz (i pewnie ostatni) w Warszawie pojawiło się tylu Czechów (i nie mam na myśli drużyny) a  świetnych kibiców. Gdzie nie spojrzeć mijałam grupki fanousku odzianych w niebiesko - biało - czerwone barwy. Trzeba przyznać, że to bardzo przyjemny widok :)...
Tym razem nie podejmę się pełnej analizy meczu, i wcale nie dlatego, że Czesi go przegrali a dlatego, że zupełnie inaczej ogląda się mecz w telewizji a zupełnie inaczej na żywo. Spróbuję jednak opisać najważniejsze akcje, skład i ustawienie czeskiej drużyny o tym jednak na koniec ponieważ cała otoczka tego ćwierćfinału była bynajmniej dla mnie zdecydowanie ciekawsza.
To co najfajniejsze rozpoczęło się w środę po południu. Właśnie wtedy do Warszawy a ściślej do samego jej centrum przyjechał autokar z czeską reprezentacją. Długo się nie zastanawiając udałam się pod hotel Grand, w którym chłopcy mieli się zatrzymać. Hmm wyrosłam już ze stania pod hotelem ale bardzo chciałam zabaczyć Vaska Pilara i jeszcze kilku zawodników.
We wtorek powstała rymowanka, która następnie stała się mottem tej wyprawy:

"Wszyscy chcą zobaczyć sławnego piłkarza a Ania woli Vaska Pilara" 

Kiedy dotarłam pod hotel okazało się, że oczekuje tam już grupka kilkunastu osób. Systematycznie ich liczba się powiększała... były dzieciaki z naklejkami w dłoniach, byli panowie pasjonaci piłki nożnej w końcu kilka dziewczyn ze zdjęciami Milana Barosa. He he he przypomniały mi się czasy kiedy to jako 15 - 16 letnia dziewczynka czatowałam na skoczków pod COSem w Zakopanem :D.
Różnica jednak była taka, że w tym przypadku nikt mnie nie znał :) co bardzo mi odpowiadało :).
Kiedy podjechał autokar pojawili się panowie ochroniarze... zaczynało się robić iście intrgująco.


Ponieważ zbytnio nie zależało mi na robieniu zdjęć nie pchałam się do przodu barierek. Trzymałam się zdecydowanie z tyłu. Sami piłkarze raczej nie kwapili się do rozdawania autografów. Początkowo tylko Tomas Sivok zdecydował się podejść do jednej z grupek kibiców (a może fanów?) reszta zabierając torby zniknęła w zaciszu recepcji.


Drugim wyjątkiem był nie kto inny jak sam Petr Cech. Bramkarz Chelsea Londyn nie zostawił nikogo bez swojego autografu. Pozował również do zdjęć. Skoro był tak sympatyczny postanowiłam zapytać czy istnieje możliwość aby na koszulce czeskiej reprezentacji zebrał dla mnie podpisy piłkarzy stojących w recepcji. Jego mina kiedy mówiłam po czesku była bezcenna. Petr był bardzo ale to bardzo zaskoczony i z niedowierzaniem zapytał mnie: "to w Warszawie ktoś mówi po czesku?"...
Wymieniliśmy kilka zdań i muszę powiedzieć, że urzekło mnie jak bardzo jest otwarty. Kończąc z uśmiechem zabrał koszulkę pytając czy zaczekam kilka minut, odpowiedziałam, że tak. Po 10 mminutach wrócił z 12 podpisami i bez zatyczki do markera :D ale to wybaczam :)
W taki właśnie sposób stałam się posiadaczką najcenniejszej koszulki w swojej kolekcji.


Nie ukrywam, że nie spodziewałam się tego po Nim. Myślałam, że odmówi. O wiele słabsi piłkarze nawet nie zwrócili uwagi na dzieciaki błagające ich wręcz o autografy a jeden z najlepszych bramkarzy świata robi tak wielką przysługę obcej dziewczynie. Hmm dosłownie mnie kupił a moja i tak wielka sympatia do Niego jeszcze wzrosła. Dodam, że z tym zarostem (Czesi obecali sobie, że nie będą się golić aż do momentu odpadnięcia z turnieju) w okularach wyglądał bardzo ale to bardzo korzystnie.


Osobą, która również zdecydowała się rozdać kilka autografów był kapitan reprezentacji Tomas Rosicky. Zrobił to pewnie tylko dlatego, że jako jedyny z piłkarzy razem z trenerem Bilkiem ok. 20 min po przyjezdzie udawał się na konferencję prasową. Było więc oczywiste, że nie uda mu się przedostać przez kilkudziesięcio osobową grupę. Podpisał więc od niechcenia kilka kartek ale minę miał hmm nietęgą.


Obok Petra Cecha największe wrażenie wywarł na mnie oczywiście Vasek Pilar. Zdecydowanie należy On do najbardziej uroczych facetów jakiech kiedykolwiek widziałam. Szkoda tylko, że reaguje zaledwie na odmiany swojego imienia stosowane w Czechach. Z drugiej strony nie wiem po co w ogóle to rozkminiam na Vaska reaguje a to najważniejsze.



Z bardziej niszczących rzeczy godny odnotowania jest jeszcze uśmiech Milana Petrzeli...to też rakcja na moje czeskie zawołanie. No cóż widząc Go po prostu nie mogłam się powstrzymać. Nie wiem czemu ale ten człowiek bardzo mnie nurtuje. Pamiętam Jego dziwaczne eksperymenty z fryzurą z przed dwóch sezonów kiedy to rządził w klubie Viktoria Plzen.
Wieść, że mówię po czesku tempem błyskawicznym rozeszła się po czeskim autokarze i wtedy wszyscy zaczęli mówić do mnie Ahoj albo Dobry den :D nice very nice.... Dłuższy dialog (który pozostawię bez komentarza) odbyłam z Vladimirem Smicerem. Do niedawna jednym z najlepszych czeskich piłkarzy grającym min. w Liverpoolu a teraz menagerem czeskiej drużyny. I pomyśleć, że kiedyś tak bardzo Go lubiłam :D.
W taki oto sposób zostałam zapamiętana :D nawet przez kadrowego lekarza....
Jedno jest pewne kiedy już oficjalnie zamieszkam w Pradze będę chodziła na każdy mecz czeskiej reprezentacji. Z pewnością żadnego sobie nie odpuszczę.

Wieczorem wybrałam się na mecz. Miałam nadzieję, że Czesi sprawią niespodziankę i pokonają faworyzowaną Portugalię. Śmiesznie bo obu tym drużynom kibicuję na Euro 2012. Oczywiście Czesi zawsze byli, są i będą na pierwszym miejscu ale jeśli nie Oni to stawiałam na Portugalię właśnie.
Moja wiara była wielka, tak wielka, że postawiłam nawet pieniądze (nie wspomnę jaką sumę) na wygraną Czechów. Mocno trzymałam kciuki i kiedy zobaczyłam skład chłopaków gdzie w miejsce kontuzjowanego Rosickiego (nie udało mu się wykurować) trener zdecydował się wstawić młodego Vladimira Daridu (swoją drogą fajny chłopak) byłam pewna, że meczu nie przegramy.
Na stadionie było niesamowicie... sporo grupa czeskich kibiców dzielnie wspierała reprezentację. Byli bardzo głośni co strasznie mi się podobało :) a serce biło szybciej. Wszędzie słyszałam czeski język i nareszcie mogłam sobie porozmawiać. Większość z którymi udało mi się wymienić spostrzeżenia przewidywali wynik 1-0 dla nas.


Zdecydowanie uwielbiam oglądać mecze będąc na stadionie. Te emocje, te chwile radości i smutku dzielone z fanami tej samej drużyny to coś niesamowitego... i nikt mi nie zarzuci, że nie jestem prawdziwym kibicem bo nie chodzę na mecze. Niestety minusem jest to, że nie można przyjrzeć się poszczególnym akcjom.

Skład: Petr Cech, Theo Gebre Selassie, Michal Kadlec, Tomas Sivok, David Limbersky, Jaroslav Plasil, Vaclav Pilar, Milan Baros, Tomas Hubschman (86 min. Tomas Pekhart), Petr Jiracek, Vladimir Darida (61 min. Jan Rezek)


Nie będę czarowała mecz był po prostu nudny. Na pewno nie tego spodziewałam się po ćwierćfinale. Czesi postawili na obronę całkowicie odpuszczając atak. Najprawdopodobniej chcieli nie stracić bramki do 90 minuty, doprowadzić do dogrywki a najlepiej do konkursu rzutów karnych. Wtedy wszystko było możliwe mamy przecież Petra Cecha. Do 79 minuty plan udało się realizować. Dobrze pracowała czeska obrona, świetnie w bramce spisywał się Cech a i szczęście wyraźnie było po stronie Czechów. Portugalczycy dwa razy trafili w poprzeczkę a kilkukrotnie piłka szybowała ponad bramką.
Serce mocniej zabiło mi kiedy to Petr Cech wyskakując w górę po piłkę wpadł z dużą siłą w Michala Kadlca. Ten upadł i długo nie podnosił się z boiska. Na szczęści nic poważnego mu się nie stało i mógł kontynuować grę.


Niestety zabrakło sytuacji bramkowych, zabrakło składnych akcji. Nie pomogła zawrotna szybkość Petra Jiracka, który kilkakrotnie wyprzedzał portugalskich obrońców ale nie miał do kogo zagrać. Na prawym skrzydle ciężko pracował Vaclav Pilar ale On też nie był w stanie tego dnia nic zrobić.
Warto jednak odnotować, że ten niski piłkarz świetnie radził sobie z utytułowanymi zawodnikami takimi jak Pepe czy Nani, często wygrywając o i tu ciekawostka pojedynki główkowe.




W 79 minucie po dokładnej akcji gola zdobył nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Ha ha ha nic mnie jednak tak nie śmieszyło jak gwizdy kiedy ten wielki "gwiazdor" a jak dla mnie zwykły szpaner był w posiadaniu piłki. Ronaldo nie tylko golem mi podpadł a przede wszystkim tym, że kilkukrotnie symulował faule. Robił to tak perfidnie głównie gdy piłkę próbował odebrać mu bardzo szybki Jiracek.  Petr niewytrzymał i w pewnym momencie z bardzo groźną miną zaczął zmierzać w stronę Portugalczyka. Co zostało udokumentowane przez jednego z fotoreporterów. Petra powstrzymał stonowany Tomas Sivok.


Niestety było już po meczu i nie pomógł głośny doping kibiców.... Czesi przegrali 1-0 i odpadli z turnieju. Było mi bardzo przykro w oczach miałam łzy ale chłopcy naprawdę nie mają się czego wstydzić. Po druzgoczącej porażce w pierwszym meczu z Rosją pozbierali się i w bardzo dobrym stylu pokonali Grecję i Polskę. Kilku piłkarzy jak: Jiracek, Pilar, Gebre Selassie czy Limbersky pokazali, że są bardzo utalentowani. Tym co charakteryzowało czeską drużynę podczas Euro z pewnością była szybkość... Po ostatnim gwizdku sędziego Howarda Webba najbardziej załamanymi na boisku byli Petr Cech i Petr Jiracek. Mimo wszystko cała drużyna podziękowała czeskim kibicom, którzy zdecydowali się przyjechać do Warszawy. 


Ja Vam kluci za vsechno moc dekuju.... Pro me jste a vzdycky budete NEJLEPSI!!!

Bezpośrednio po meczu informację o zakończeniu kariery w reprezentacji Czech przekazał Milan Baros.
Chociaż ostatnio niczego szczególnego w reprezentacji nie prezentował był jednym z jej filarów. Razem z Jaroslavem Plasilem i Tomasem Hubschmanem idealnie spajali tych w większości młodych chłopaków.
Hmm będzie bardzo smutno bez Milana On kiedyś tak bardzo mi się podobał :D.
Milane Dekuju!

Po powrocie do Wrocławia chłopcy od razu dopakowali swoje rzeczy i udali się do Czech. Pięknie jednak pożegnali się z miastem, które gościło ich ponad 20 dni. Mieszkańcy zgotowali im wspaniałe pożegnanie a chłopcy odwdzięczyli się im popularną przyśpiewką "Polska biało - czerwoni". - Urocze :)



Podsumowując mimo porażki było wspaniale... jeste jednou Dekuju i wierzę, że w eliminacjach do Mistrzostw Świata będzie tylko lepiej.

Anci


Ps: Klaudia wielkie dzięki :)

18 czerwca 2012

Wygrana z Polską, Czesi w ćwierćfinale :)

Ahoj, 
sobotniego meczu bardzo ale to bardzo chciałam uniknąć. Zawsze gdy na przeciwko siebie stają drużyny Czech i Polski mam ogromny dylemat i serce jakieś takie popękane.
Prawda jest taka, że ostatni mecz w grupie A tzn. Czechy - Polska miał być tylko formalnością i przypieczętować awans obu drużyn do ćwierćfinału. Sprawy się jednak pokomplikowały.... Najpierw przegrana Czechów z Rosją, potem dwa remisy Polskiej reprezentacji i sobotni mecz stał się meczem o wszystko. Drużyna, która przegrała odpadała z turnieju...

W związku z tym, że od kilku dni różni ludzie mniej lub bardziej poważnie wyzywali mnie od zdrajców i antypolaków chciałabym napisać, że drużynie Czech kibicuję od ośmiu lat i nie miałam zamiaru zmieniać swoich upodobań i miłości ponieważ wywierana jest na mnie presja.
Bardzo chciałam awansu obu drużyn ale skoro musiałam wybrać tylko jedną logicznym było, że wskażę Czechów.
Czymś co jednak najbardziej mnie zirytowało było zachowanie wielu Polaków. Raptem w związku z Mistrzostwami jak grzyby po deszczu powyrastali kibice reprezentacji i eksperci piłkarscy. Każdy (co było widać na fb ale i na ulicach) kibicował drużynie narodowej. Szkoda tylko, że jeszcze do niedawna wiele z tych osób krytykowało drużynę, pilkarzy, trenerów...
Ehh a gdzie dewiza (piękna zresztą) Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce?
Dokładnie tak samo jest teraz, już 20 minut po przegranym przez reprezentację Polski meczu pojawiły się pierwsze negatywne, wulgarne komentarze pod adresem piłkarzy. Obrzydliwa obłuda...
Ale o tym pózniej... przejdzmy do samego meczu.

Mecz rozpoczął się o godzinie 20:45 wrocławski stadion pękał w szwach. Wszędzie dosłownie wszędzie byli biało-czerwoni kibice co robiło niesamowite wrażenie. Cała sobota dla mnie upłynęła pod hasłem: mecz o wszystko. Nie mogłam spać, nie mogłam jeść ba nawet nie mogłam sie skupić na filmie z moją ulubioną aktorką Michelle Pfeiffer a to już zdecydowanie dziwny objaw.
Faworytem po dobrym meczu z Rosją wydawała się być Polska. Mimo wszystko wierzyłam, że czescy chłopcy dadzą radę... mieliśmy przecież w składzie niesamowitych podczas tego turnieju Pilara i Jiracka. 30 minut przed rozpoczęciem meczu podano informację, że (w związku z kontuzją, której nabawił się podczas meczu z Grecją) nie zagra Tomas Rosicky a w Jego miejsce ponownie pojawi się Daniel Kolar. Ta decyzja była zastanawiajaca ponieważ Kolar nie popisał się przecież niczym szczególnym w drugiej połowie meczu z Grecją....

Skład: Petr Cech, Theodor Gebre Selassie, Michal Kadlec, Tomas Sivok, David Limbersky, Jaroslav Plasil, Vaclav Pilar (88 min. Jan Rezek), Milan Baros (91 min. Tomas Pekhart), Tomas Hubschman, Daniel Kolar, Petr Jiracek (84 min. Frantisek Rajtoral).



Pierwsze minuty meczu to uciążliwy, obficie padający desz. Na szczęście w odróżnieniu od meczu Francji i Ukrainy pomimo burzy mecz nie został przerwany. Kilkukrotnie polscy piłkarze atakowali bramkę Petra Cecha co przyprawiało mnie o palpitację serca. Na szczęście tego wieczora bramkarz spisywał się fenomenalne. Po wspomnianych kilku akcjach Czechom udało się uspokoić grę zarówno w środku pola jak i na skrzydłach. Z minuty na minutę ich gra wyglądała lepiej a i desz stawał się coraz mniejszy. 
Oczywiście na skrzydłach brylowali Vaclav Pilar i Petr Jiracek. W obronie świetny był Gebre Selassie oraz David Limbersky. Najzabawniejsze były jednak bezpośrednie pojedynki Łukasza Piszczka z Vaskiem Pilarem. Obrońca reprezentacji Polski pomimo swjego wzrostu zupełnie nie radził sobie z dużo niższym Czechem. 
Swoją drogą Pilar był wszedzie,  tak sprytnie zmieniał pozycje, że komentujący to spotkanie dla telewizji TVP Dariusz Szpakowski nie nadążał wypowiadać Jego nazwiska. Skoro już o Szpakowskim mowa miał On wielkie problemy z odmianą nazwisk czeskich piłkarzy. Dodatkowo nie rozpoznawał ich na boisku. Ehh takich to właśnie mamy dziennikarzy sportowych w tym kraju. 




Jak widać na powyższych zdjęciach Vaclav Pilar bez większych problemów ogrywał każdego z Polaków :). Po raz kolejny napiszę, że tempo w jakim On biega jest niesamowite i nieprzerwanie mi imponuje...
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0-0 a w Warszawie, gdzie równolegle odbywał się drugi mecz grupy A sensacyjnie Grecja prowadziła z Rosją 1-0. Taki wynik nie dawał awansu do ćwierćfinału ani drużynie Czech ani Polsce, także w obu drużynach miała nastąpić mobilizacja.


Druga połowa to jednak zmasowany atak Czechów, kilka sytuacji zmarnował Milan Baros ale to Oni przodowali w każdym elemencie gry. 
Doping polskich kibiców słabł z minuty na minutę a do głosu dochodziła będąca w mniejszości publiczność czeska.
Niewykorzystane okazje mnożyły się aż do 72 minuty kiedy to krytykowany Milan Baros podał do wbiegajacego z lewej strony Petra Jiracka. Ten piękną kiwką oszukał Rafała Murawskiego i wpakował piłkę do bramki. Przemysław Tytoń nie miał szans tego obronić. Było 1 - 0 i zarówno na boisku jak i na czeskiej ławce rezerwowych zapanowała euforia. 
Nareszcie przełamał się Baros co kibicom, kolegom z drużyny i Jemu samemu sprawiło wielką radość.




Po bramce Jiracka mieli obudzić się Polacy ale to Czesi cały czas rządzili na boisku. To co wyczyniał z piłką David Limbersky, który z powodzeniem wbiegał w pole karne przeciwników przy tym z łatwością ogrywając polskich obrońców sprawiało, że ręce same składały się do braw. Zarówno czeska pomoc  gdzie brylował doświadczony Tomas Hubschman jak i cała obrona nie popełniły w tym meczu żadnego błędu. 
W ostatnich kilkunastu minutach po zawodnikach obu drużyn widać było wielkie zmęczenie tym ciężkim, deszczowym meczem. Czesi nie spieszyli się i zaczęli stosować krótkie podania między sobą. To zdecydowanie rozłościło Polaków ale nie byli Oni wystanie przełożyć tej złości na swoją grę zaczęli zatem brzydko faulować. Posypały się żółte kartki.

Trener Bilek postanowił w tych ostatnich minutach dać odpoczać swoim najlepszym zawodnikom z 84 min boisko opuścił strzeleć bramki Petr Jiracek w Jego miejsce pojawił się Frantisek Rajtoral, który wprowadził na boisko sporo ożywienia. W 88 minucie w miejsce Vaska Pilara pojawił się natomiast Jan Rezek. 
W związku z pogodą i spowolnianiem gry przez Czechów szkocki sędzia Thomson do regulaminowego czasu gry doliczył aż 4 minuty. Jak się pózniej okazało ciężkie 4 minuty. Na boisku w między czasie  za Milana Barosa pojawił się jeszcze Thomas Pekhart. Trzeba przyznać, że dobra zagrywka taktyczna Bilka... sekundy uciekały. Polacy jednak atakowali. Kilkukrotnie próbował Lewandowski i Błaszczykowski ale to czego nie obronił Cech ratował Rajtoral. Ostatni gwizdek i awans Czechów do ćwierćfinału.... 





W tym meczu nie było mowy o przypadku. Czesi wygrali go w pełni zasłużenie. Jestem szczęśliwa i serdecznie gratuluję chłopakom. W ten sposób zamknęli usta wszystkim niedowiarkom i złośliwcom. Nawet nie wiedzą jak wielką radość sprawili mnie. Wszystkie me typy się potwierdziły i okazuje się, że już przed rozpoczęciem Euro 2012 trafnie wskazałam dwóch najlepszych graczy czeskiej drużyny. 
Najlepszym piłkarzem meczu został oczywiście co nie będzie żadnym zaskoczeniem Petr Jiracek. 


Marzenia się jednak spełniają. Nie dość, że w ćwierćfinale Czesi zagrają z Portugalczykami (tak typowałam) to jeszcze na dodatek mecz ten odbędzie się w Warszawie.... A więc szansa zobaczenia chłopaków jest bardzo ale to bardzo duża :). Wszystko przede mną....

Anci

13 czerwca 2012

Grecja vs Czechy 1-2

Ahoj, 
mecz z Grecją był dla reprezentacji Czech meczem o wszystko lub jak kto woli meczem o życie. Chłopcy po prostu nie mogli go przegrać - i nie przegrali:). Chociaż mecz był przedziwny. Pierwsza połowa rewelacyjna, druga natomiast mizerna i tylko dobra obrona i szczęście sprawiło, że można cieszyć się ze zdobycia 3 punktów.
Zacznę jednak od początku...
Trener Bilek najwyraźniej nie wyciągnął wniosków z przegranego meczu z Rosją i ponownie postawił na system 4-2-3-1.... i oczywiście z przodu grał Milan Baros..... Swoja drogą jestem ciekawa o co chodzi z tym Barosem, że ma On tak ogromne zaufanie trenera pomimo wielkiej krytyki ekspertów, mediów i kibiców....Bilek dokonał dwóch zmian w składzie w porównaniu do meczu z Rosjanami. Zrezygnował ze słabych: Romana Hubnika i Jana Rezka i zastąpił ich doświadczonymi: Davidem Limberskym i Tomasem Hubschmanem. Dobra decyzja ponieważ ci piłkarze spisywali się w całym meczy naprawdę bardzo dobrze.


Skład: Petr Cech, Theodor Gebre Selassie, Michal Kadlec, Tomas Sivok, David Limbersky, Tomas Rosicky (46 min- Daniel Kolar, 90 min- Frantisek Rajtoral) Jaroslav Plasil, Vaclav Pilar, Milan Baros (64 min -Tomas Pekhart) , Tomas Hubschman, Petr Jiracek

Mecz Czesi rozpoczęli z charakterystyczną dla siebie zawrotną szybkością. Świetne rajdy Gebre Sellassie, Jiracka i Pilara mogły się podobać. W 3 minucie spotkania Hubschman zagrał piłkę do niepilnowanego z przodu Jiracka a ten korzystając ze swojej prędkości doszedł do piłki i zdobył pierwszą bramkę. Warto odnotować, że był to trzeci w historii najszybciej zdobyty gol na Euro :). Jeśli już jesteśmy przy Petre Jiracku trzeba przyznać, że to co On wyczynia na boisku jest po prostu niesamowite....rzadko rywalom udaje się Go wyprzedzić lub odebrać mu piłkę...



Petr Jiracek 

Kolejnym zawodnikiem, który pomimo niskiego wzrostu (170 cm) wykańcza rywali szybkością i umiejętnościami piłkarskimi jest Vasek Pilar... już rozumiem czemu w Czechach jest nazywany Messim :). To właśnie ten zawodnik w 6 minucie po świetnym zagraniu Tomasa Rosickiego do biegnącego w stronę bramki Gebre Selassie i Jego perfekcyjnym dośrodkowaniu w pole karne zdobył drugiego gola dla Czech. Pilar poradził sobie z dwoma Grekami, i wpakował piłkę kolanem do bramki Chalkiasa. Na trybunach zapanowała euforia a pierwsza połowa zdecydowanie należała do Czechów. Kilku sytuacji niewykorzystał oczywiście Milan Baros (ale to już chyba nikogo nie dziwi). Do przerwy było 2-0 dla Czechów.



Vaclav Pilar 



Po przerwie na boisko nie wybiegł kapitan Tomas Rosicky. Jak się później okazało odnowiła mu się kontuzja ścięgna Achillesa trapiąca pomocnika Arsenalu mniej więcej od połowy sezonu. W Jego miejsce pojawił się Daniel Kolar. Ta zmiana osłabiła Czechów i wyraznie widać było brak głównego architekta perfekcyjnej gry Czechów. Do ataku przystąpili ospali do tej pory Grecy.  Do piłki coraz częściej dochodził wprowadzony po przerwie Fanis Gekas. 
Trzeba przyznać, że arbiter sędziujący ten mecz Francuz Stephane podejmował bardzo dziwne decyzje.  Pokazywął żółte kartki w sytuacjach w których nie powinien ich pokazywać... a tam gdzie miało miejsce faktyczne przewinienie to Pana sędziego nie było.....
W 53 minucie wspomniany wcześniej Gekas po kardynalnym błędzie bramkarza Petra Cecha zdobył gola dla Grecji. Petrowi Cechowi po nieporozumieniu z obrońcą Tomasem  Sivokiem piłka wyślizgnęła się z rękawic i wpadła prosto pod nogi Gekasa, który miał przed sobą pustą bramkę. 
Ten gol dodał skrzydeł Grekom a Czesi wyglądali na coraz bardziej zmęczonych. Wydaje mi się, że zbyt wielkie tempo narzucili sobie w pierwszej połowie. Z powolną, grającą twardo Grecją chyba nie było to potrzebne. 
Obserwując nieporadność swojej drużyny trener Bilek postanowił zdjąć z boiska Barosa (lol, proponowałabym później:/) w Jego miejsce pojawił się Tomas Pekhart, który już samym swoim wzrostem (194 cm) powinien straszyć rywali. Niestety nie miał żadnej sytuacji po której mógłby strzelić gola. Generalnie Czesi przestali atakować i przedostawać się w okolice pola karnego rywali. Wszyscy na trybunach modlili się w duszy aby dotrzymać ten wynik do końca spotkania. 
Kilka dobrych sytuacji miał napastnik Giorgio Samaras ale na szczęście Cech nie popełnił kolejnego błędu. Całkiem solidnie spisywała sie też czeska obrona a i pomocnik Tomas Hubschman (dla mnie cichy bohater meczu) często wybijał piłkę jak najdalej bramki czeskiej. 


Tomas Hubschman

Według mnie chłopcy zdecydowanie więcej powinni pobawić się piłką w środku pola. Mieli jedną bramkę więcej więc mogli grać na czas.... nie zrobili tego. Arbiter do 90 minut regulaminowej gry doliczył jeszcze trzy. Wtedy też doszło do dziwnej sytuacji. Boisko opuścił Daniel Kolar tak, tak dokładnie ten sam, który wszedł na boisko w 46 minucie zastępując Rose. Hmm do tej pory nie wiadomo czyj to był błąd. Wszyscy myśleli, że z boiska zejdzie wyraznie zmęczony Hubschman. Nawet On sam powoli opuszczał boisko. Sędzia liniowy nakazał jednak zejść Kolarovi a w Jego miejsce pojawił się Frantisek Rajtoral. 
Nie miało to już większego znaczenia ale cała sytuacja jest zastanawiająca. 
Ufff wszyscy odetchnęli z ulgą po ostatnim gwizdku. Mamy 3 punkty i to jest najważniejsze. 


Wnioski są takie, że ponownie zupełnie niewidoczny był Milan Baros.... Na boisku w drugiej połowie zabrakło zawodnika, który kierowałby grą. Może warto było wpuścić Petrzele....
W obronie zamiast Sivoka proponowałabym Marka Suchego. Dalej też zastanawiam się co się dzieje z Petrem Cechem. Póki co te Mistrzostwa w Jego wykonaniu są bardzo słabe. 

Najbardziej niepokojący jest jednak stan zdrowia Tomasa Rosickiego i Petra Cecha. Bramkarz reprezentacji narzeka na ból w ramieniu. Obaj udali się w dniu dzisiejszym na badania do jednego z wrocławskich szpitali. Na szczęscie prześwietlenia nie wykazały poważniejszych obrażeń ale szanse na grę w sobotnim meczu szczególnie jeśli chodzi o Rosickiego (który ledwo chodzi) lakarz drużyny ocenia na 75 %.
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze ponieważ po wczorajszym remisie Rosji z Polską (1-1) mecz Czechy-Polska będzie meczem o awans z grupy do dalszej fazy Mistrzostw. 


Vaclav Pilar

Jeszcze na zakończenie miły akcent. Zawodnikiem meczu został rewelacyjny jak do tej pory w polsko-ukraińskim turnieju Vaclav Pilar. Ma On już na swoim koncie dwa zdobyte gole :) i oby tak dalej....

Anci 


9 czerwca 2012

EURO 2012 - dla mnie czeskie!

Ahoj,
wczoraj oficjalnie rozpoczęły się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Święty miesiąc dla wszystkich kibiców. Nie ukrywam, że dla mnie też....
Poczatkowo moje Euro miało wyglądać trochę inaczej ale niestety wszystko się pokomplikowało...No cóż organizacja, ale nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło.
Nie jest żadną tajemnicą komu na tych Mistrzostwach kibicuję. Oczywiście drużynie najbliższej mojemu sercu - Czechom.


Niestety los sprawił, że o awans do dalszej fazy turnieju rywalizują Oni z Polską. Z drugiej strony to może dobrze. Polacy (z małymi wyjątkami) tak mało wiedzą o swoich południowych sąsiadach, że może Euro pomoże w jakimś lepszym poznaniu. Chyba jestem zbyt wielką optymistką ale na to właśnie liczę.
Jeśli chodzi o Warszawę nareszcie to miasto zaczęło żyć, nareszcie coś tu się dzieje. Uwielbiam atmosferę gdy ulicami ciągnął tłumy kibiców odziane w barwy narodowe (PŚ w Zakopanem x 10). Lol nawet nie wiedziałam, że Polacy posiadają tyle koszulek, flag, i innych biało - czerwonych gadżetów. Szkoda tylko, że tak rzadko je eksponują np. w święta narodowe.... Abstrahując idąc wczoraj przez centrum czułam się fantasycznie. Paradując w swojej koszulce czeskiej reprezentacji z tatuażem czeskiej flagi za uchem kilkanaście razy zostałam nazwana Czeszką hmm boskie uczucie :). Dodam, że w strefie kibica byłam jedyna w takiej kosuzlce. W ogóle zagraniczni kibice póki co nie dopisali. Kilku Greków, Włochów, Chińczyków i Irlandczyków ginęli w gigantycznej grupie dziwacznych polskich osobników. Najlepszy był zdecydowanie mistrz piwa + góralskiego sera potocznie zwanego warkoczem, kapelusza w polskich barwach oraz jeansach dosłownie obczepionych polskimi flagami. Miał ich tam chyba z 15 :D... jakby jedna nie starczyła...
Jeśli mam coś dodać jeśli chodzi o oranizację największej strefy kibica (Warszawa) no cóż jest przyzwoicie. Pomijając wpuszczanie nietrzezwych na obszar strefy, mało przyjemny zapach (nie wnikam skąd się wziął) oraz błoto i woda w podziemiach (ale to przecież wina deszczu) aha no i zero informacji w innym języku niż polski.... Brawa dla Pani ochroniarz, która krzyczała do Greków po polsku :D

Przejdzmy jednak do pierwszych boiskowych emocji. Mecz otwarcia Polska - Grecja zakończony remisem 1-1... no cóż fantastyczny gol Roberta Lewandowskiego i dobra gra trio z Dortmundu (Piszczek - Błaszczykowski - Lewandowski) a to zaskoczenie :D. Reszta jak zawsze czyli słabo... Emerytowana reprezentacja Grecji dała sobie radę i wyrównała. Po głupim zachowaniu polskiego bramkarza Wojtka Szczęsnego mogli prowadzić ale karnego nie wykorzystał Giorgos Karagounis...a propos urodzony w 1977 roku a momentami na boisku był lepszy niż o wiele, wiele młodsi Polacy. Końcówka meczu należała do Greków także remis uważam za sprawiedliwy rezultat chociaż wolałabym jednak zwycięstwo Polaków. Wrażenie robił pełen ludzi stadion :)
Ha ha ha motto meczu - Alexander Payne patrzy :D

Zdecydowanie większe emocje wzbudził u mnie drugi mecz gdzie Rosja niestety pokonała CZECHY aż 4 - 1 :(
Do tej pory bolą mnie ręce od trzymania kciuków. Nie urkywam, że grałam z chłopakami na boisku :)... strasznie przeżywałam. Niestety nie pomogły moje oznaki wsparcia, nie pomogła nawet koszulka, tatuaż ani głośne odśpiewanie hymnu na środku pokoju (przepraszam sąsiadów za śpiew i niecenzuralne słowa).


Skład Czechów: Petr Cech, Michal Kadlec, Tomas Sivok, Roman Hubnik, Theo Gebre Selassie, Petr Jiracek (76 min Milan Petrzela), Jaroslav Plasil, Jan Rezek (46 min Tomas Hubschman), Tomas Rosicky, Vaclav Pilar, Milan Baros (85 min David Lafata)

Mimo wszystko tempo meczu było zaskakujące. Pierwsza połowa a szczególnie jej początek należał do Czechów. Świetna gra skrzydłami. Rewelacyjny Vasek Pilar, Theo Gebre Selassie i Petra Jiracka.


Petr Jiracek 

Niestety brakowało cwanego napastnika, który skończyłby którąś z pieczołowicie przygotowanych wcześniej akcji. Nie rozumiem dlaczego na boisku nie pojawił się Marek Suchy grający na co dzień w Spartaku Moskwa a więc doskonale zna rosyjską taktykę i sposób gry. Nie rozumiem też ustawienia z wysuniętym do przodu Milanem Barosem... z całym szacunkiem dla tego piłkarza i Jego wyglądu :D ale prędkość już nie ta co kiedyś....i jeszcze ta kontuzja z ostatnich dni.
W 15 minucie Rosjanie strzelili pierwsza bramkę, która jednak nie załamała Czechów. Dalej rozgrywali mecz w bardzo szybkim tempie ale  brakowało wykończenia...Rosjanie to zespół niebezpieczny nie na środku boiska za to pod bramką rywala wyczyniają straszliwe rzeczy.  Trzeba przyznać, że fatalnie w bramce zachowywał się Petr Cech, co mnie osobiście bardzo załamało. Po świetnym meczy w finale Ligi Mistrzów liczyłam, że będzie On jednym z najmocniejszych filarów Czeskiej Reprezentcaji :(... Jeśli już omawiam grę piłkarzy grających w klubach angielskich po kontuzji nie ma już śladów u mojego ukochanego Tomasa Rosickiego (uwielbiam Jego oczy i to jak szaleje z piłką na boisku)...niesamowity po prostu niesamowity.


Tomas Rosicky 

Do przerwy Rosjanie prowadzili 2-0... mimo wszystko Czesi nadal wyglądali na zdeterminowanych. 
W drugiej połowie od samego początku atakowali. 
Na boisku pojawił się doświadczony Tomas Hubschman, który wszedł za Honze Rezka co było bardzo dobrą zmianą ale jak dla mnie zbyt pózno trener Bilek się na nią zdecydował. 
W 52 minucie po podaniu Jiracka rewelacyjny Vaclav Pilar strzelił bramkę. Co zarówno na boisku, trybunach oraz u mnie w domu wywołało wielką euforię. Wróciliśmy z dalekiej podróży i każdy miał tego świadomość. Wyglądało na to, że bramka dodała skrzydeł czeskiej drużynie. Coraz śmielej poczynał sobie Pilar, rywali ogrywał też Gebre Selassie rozpędzali się Kadlec i oczywiście Jirasek.


Petr Jiracek, Vaclav Pilar

W 76 minucie trener zdecydował się na zmianę ustawienia. Boisko opuścił Petr Jiracek w Jego miejsce pojawił się mój ukochany czeski piłkarz Milan Petrzela. Ah jak ja Go uwielbiam... bezpośredni z Niego facet i do tego ta Jego fryzura :)... zaczęłam wzdychać do telewizora. 


Milan Petrzela 

Radość nie trwała jednak długo nadzieja zdradliwa nadzieja na remis umarła w 79 minucie kiedy to strzelec pierwszej bramki dla Rosjan Alan Dzagoev ponownie mocnym strzałem wpakował piłkę do bramki Petra Cecha. Co się działo tego dnia z Cechem to chyba pytanie zadawane na całym świecie kilkukrotnie. Czesi jednak nie rezygnowali, próbowali dalej. Na kilka niezwieńczonych bramką akcji Czechów Rosjanie odpowiadali jedną ale za to perfekcyjną. Było zatem 3-1 a ja omal nie dostałam zawału. 
Na boisku nadal przebywał bezradny Baros i nawet gwizdy czeskiej publiczności nie zmotywowały trenera Bilka do wprowadzenia do gry jednego z młodych napastników np. Necida czy Pekharta.
W 82 minucie zdezorientowanie czeskiej obrony wykorzystał Pavlyuchenko i gwoźdź do trumny zwanej porażką został wbity... 4-1 jak to okropnie brzmi :(.
Dopiero w 85 minucie Bilek zdjął Barosa ale w Jego miejsce wprowadził weterana Davida Lafate (wtf?) co w sumie i tak nie miało większego znaczenia. 
Smutek, że pomimo naprawdę dobrej gry Czechów przegrali z Rosją (to boli podwójnie) tak wysoko. 
Jeśli chodzi o wnioski to napewno ustawienie 4-2-3-1 było fatalnym pomysłem. Późna zmiana Barosa, i zdecydowanie zbyt późne wprowadzenie na boisko agresywnego i szybkiego Petrzeli (warto odnotować, że strzelił bramkę ale niestety był na pozycji spalonej) brak Suchego oraz słaby bardzo słaby dzień Cecha.... to są powody tej porażki tak bardzo przykrej dla mnie. 


Vaclav Pilar 

Generalnie mecz mógł się podobać zauważalne było niesamowite tempo. Wierzę, że kolejne spotkanie z emerytowaną i pasywną Grecją będzie dla Czechów szansą. Czuję, że chłopcy dadzą sobie radę. Jeszcze jest szansa na wyjście z grupy. Najlepszym zawodnikiem czeskiej drużyny co warto odnotować był niewątpliwie strzeleć bramki Vaclav Pilar, który btw jest po prostu uroczy :).

Kluci do Toho!!!

Anci