Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomas Rosicky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomas Rosicky. Pokaż wszystkie posty

23 czerwca 2012

Koniec Euro dla Czechów

Ahoj, 
ćwierćfinałową rywalizację reprezentacji Czech (którą chyba po pewnych wydarzeniach mam prawo nazywać swoją) z Portugalią śledziłam bezpośrednio ze Stadionu Narodowego. No cóż nie mogłam sobie pozwolić by ominęło mnie takie wydarzenie. Śmieję się nawet, że Czesi chyba specjalnie dla mnie znalezli się w tym ćwierćfinale. Było to zdecydowanie lepsze niż planowany wyjazd do Wrocławia na wolontariat. Nie dość, że chłopcy wyszli z grupy, przyjechali do Warszawy to jeszcze mogłam się z Nimi spotkać i obejrzeć mecz :). Trzeba przyznać, że nieźle się to wszystko poukładało. Pierwszy raz (i pewnie ostatni) w Warszawie pojawiło się tylu Czechów (i nie mam na myśli drużyny) a  świetnych kibiców. Gdzie nie spojrzeć mijałam grupki fanousku odzianych w niebiesko - biało - czerwone barwy. Trzeba przyznać, że to bardzo przyjemny widok :)...
Tym razem nie podejmę się pełnej analizy meczu, i wcale nie dlatego, że Czesi go przegrali a dlatego, że zupełnie inaczej ogląda się mecz w telewizji a zupełnie inaczej na żywo. Spróbuję jednak opisać najważniejsze akcje, skład i ustawienie czeskiej drużyny o tym jednak na koniec ponieważ cała otoczka tego ćwierćfinału była bynajmniej dla mnie zdecydowanie ciekawsza.
To co najfajniejsze rozpoczęło się w środę po południu. Właśnie wtedy do Warszawy a ściślej do samego jej centrum przyjechał autokar z czeską reprezentacją. Długo się nie zastanawiając udałam się pod hotel Grand, w którym chłopcy mieli się zatrzymać. Hmm wyrosłam już ze stania pod hotelem ale bardzo chciałam zabaczyć Vaska Pilara i jeszcze kilku zawodników.
We wtorek powstała rymowanka, która następnie stała się mottem tej wyprawy:

"Wszyscy chcą zobaczyć sławnego piłkarza a Ania woli Vaska Pilara" 

Kiedy dotarłam pod hotel okazało się, że oczekuje tam już grupka kilkunastu osób. Systematycznie ich liczba się powiększała... były dzieciaki z naklejkami w dłoniach, byli panowie pasjonaci piłki nożnej w końcu kilka dziewczyn ze zdjęciami Milana Barosa. He he he przypomniały mi się czasy kiedy to jako 15 - 16 letnia dziewczynka czatowałam na skoczków pod COSem w Zakopanem :D.
Różnica jednak była taka, że w tym przypadku nikt mnie nie znał :) co bardzo mi odpowiadało :).
Kiedy podjechał autokar pojawili się panowie ochroniarze... zaczynało się robić iście intrgująco.


Ponieważ zbytnio nie zależało mi na robieniu zdjęć nie pchałam się do przodu barierek. Trzymałam się zdecydowanie z tyłu. Sami piłkarze raczej nie kwapili się do rozdawania autografów. Początkowo tylko Tomas Sivok zdecydował się podejść do jednej z grupek kibiców (a może fanów?) reszta zabierając torby zniknęła w zaciszu recepcji.


Drugim wyjątkiem był nie kto inny jak sam Petr Cech. Bramkarz Chelsea Londyn nie zostawił nikogo bez swojego autografu. Pozował również do zdjęć. Skoro był tak sympatyczny postanowiłam zapytać czy istnieje możliwość aby na koszulce czeskiej reprezentacji zebrał dla mnie podpisy piłkarzy stojących w recepcji. Jego mina kiedy mówiłam po czesku była bezcenna. Petr był bardzo ale to bardzo zaskoczony i z niedowierzaniem zapytał mnie: "to w Warszawie ktoś mówi po czesku?"...
Wymieniliśmy kilka zdań i muszę powiedzieć, że urzekło mnie jak bardzo jest otwarty. Kończąc z uśmiechem zabrał koszulkę pytając czy zaczekam kilka minut, odpowiedziałam, że tak. Po 10 mminutach wrócił z 12 podpisami i bez zatyczki do markera :D ale to wybaczam :)
W taki właśnie sposób stałam się posiadaczką najcenniejszej koszulki w swojej kolekcji.


Nie ukrywam, że nie spodziewałam się tego po Nim. Myślałam, że odmówi. O wiele słabsi piłkarze nawet nie zwrócili uwagi na dzieciaki błagające ich wręcz o autografy a jeden z najlepszych bramkarzy świata robi tak wielką przysługę obcej dziewczynie. Hmm dosłownie mnie kupił a moja i tak wielka sympatia do Niego jeszcze wzrosła. Dodam, że z tym zarostem (Czesi obecali sobie, że nie będą się golić aż do momentu odpadnięcia z turnieju) w okularach wyglądał bardzo ale to bardzo korzystnie.


Osobą, która również zdecydowała się rozdać kilka autografów był kapitan reprezentacji Tomas Rosicky. Zrobił to pewnie tylko dlatego, że jako jedyny z piłkarzy razem z trenerem Bilkiem ok. 20 min po przyjezdzie udawał się na konferencję prasową. Było więc oczywiste, że nie uda mu się przedostać przez kilkudziesięcio osobową grupę. Podpisał więc od niechcenia kilka kartek ale minę miał hmm nietęgą.


Obok Petra Cecha największe wrażenie wywarł na mnie oczywiście Vasek Pilar. Zdecydowanie należy On do najbardziej uroczych facetów jakiech kiedykolwiek widziałam. Szkoda tylko, że reaguje zaledwie na odmiany swojego imienia stosowane w Czechach. Z drugiej strony nie wiem po co w ogóle to rozkminiam na Vaska reaguje a to najważniejsze.



Z bardziej niszczących rzeczy godny odnotowania jest jeszcze uśmiech Milana Petrzeli...to też rakcja na moje czeskie zawołanie. No cóż widząc Go po prostu nie mogłam się powstrzymać. Nie wiem czemu ale ten człowiek bardzo mnie nurtuje. Pamiętam Jego dziwaczne eksperymenty z fryzurą z przed dwóch sezonów kiedy to rządził w klubie Viktoria Plzen.
Wieść, że mówię po czesku tempem błyskawicznym rozeszła się po czeskim autokarze i wtedy wszyscy zaczęli mówić do mnie Ahoj albo Dobry den :D nice very nice.... Dłuższy dialog (który pozostawię bez komentarza) odbyłam z Vladimirem Smicerem. Do niedawna jednym z najlepszych czeskich piłkarzy grającym min. w Liverpoolu a teraz menagerem czeskiej drużyny. I pomyśleć, że kiedyś tak bardzo Go lubiłam :D.
W taki oto sposób zostałam zapamiętana :D nawet przez kadrowego lekarza....
Jedno jest pewne kiedy już oficjalnie zamieszkam w Pradze będę chodziła na każdy mecz czeskiej reprezentacji. Z pewnością żadnego sobie nie odpuszczę.

Wieczorem wybrałam się na mecz. Miałam nadzieję, że Czesi sprawią niespodziankę i pokonają faworyzowaną Portugalię. Śmiesznie bo obu tym drużynom kibicuję na Euro 2012. Oczywiście Czesi zawsze byli, są i będą na pierwszym miejscu ale jeśli nie Oni to stawiałam na Portugalię właśnie.
Moja wiara była wielka, tak wielka, że postawiłam nawet pieniądze (nie wspomnę jaką sumę) na wygraną Czechów. Mocno trzymałam kciuki i kiedy zobaczyłam skład chłopaków gdzie w miejsce kontuzjowanego Rosickiego (nie udało mu się wykurować) trener zdecydował się wstawić młodego Vladimira Daridu (swoją drogą fajny chłopak) byłam pewna, że meczu nie przegramy.
Na stadionie było niesamowicie... sporo grupa czeskich kibiców dzielnie wspierała reprezentację. Byli bardzo głośni co strasznie mi się podobało :) a serce biło szybciej. Wszędzie słyszałam czeski język i nareszcie mogłam sobie porozmawiać. Większość z którymi udało mi się wymienić spostrzeżenia przewidywali wynik 1-0 dla nas.


Zdecydowanie uwielbiam oglądać mecze będąc na stadionie. Te emocje, te chwile radości i smutku dzielone z fanami tej samej drużyny to coś niesamowitego... i nikt mi nie zarzuci, że nie jestem prawdziwym kibicem bo nie chodzę na mecze. Niestety minusem jest to, że nie można przyjrzeć się poszczególnym akcjom.

Skład: Petr Cech, Theo Gebre Selassie, Michal Kadlec, Tomas Sivok, David Limbersky, Jaroslav Plasil, Vaclav Pilar, Milan Baros, Tomas Hubschman (86 min. Tomas Pekhart), Petr Jiracek, Vladimir Darida (61 min. Jan Rezek)


Nie będę czarowała mecz był po prostu nudny. Na pewno nie tego spodziewałam się po ćwierćfinale. Czesi postawili na obronę całkowicie odpuszczając atak. Najprawdopodobniej chcieli nie stracić bramki do 90 minuty, doprowadzić do dogrywki a najlepiej do konkursu rzutów karnych. Wtedy wszystko było możliwe mamy przecież Petra Cecha. Do 79 minuty plan udało się realizować. Dobrze pracowała czeska obrona, świetnie w bramce spisywał się Cech a i szczęście wyraźnie było po stronie Czechów. Portugalczycy dwa razy trafili w poprzeczkę a kilkukrotnie piłka szybowała ponad bramką.
Serce mocniej zabiło mi kiedy to Petr Cech wyskakując w górę po piłkę wpadł z dużą siłą w Michala Kadlca. Ten upadł i długo nie podnosił się z boiska. Na szczęści nic poważnego mu się nie stało i mógł kontynuować grę.


Niestety zabrakło sytuacji bramkowych, zabrakło składnych akcji. Nie pomogła zawrotna szybkość Petra Jiracka, który kilkakrotnie wyprzedzał portugalskich obrońców ale nie miał do kogo zagrać. Na prawym skrzydle ciężko pracował Vaclav Pilar ale On też nie był w stanie tego dnia nic zrobić.
Warto jednak odnotować, że ten niski piłkarz świetnie radził sobie z utytułowanymi zawodnikami takimi jak Pepe czy Nani, często wygrywając o i tu ciekawostka pojedynki główkowe.




W 79 minucie po dokładnej akcji gola zdobył nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Ha ha ha nic mnie jednak tak nie śmieszyło jak gwizdy kiedy ten wielki "gwiazdor" a jak dla mnie zwykły szpaner był w posiadaniu piłki. Ronaldo nie tylko golem mi podpadł a przede wszystkim tym, że kilkukrotnie symulował faule. Robił to tak perfidnie głównie gdy piłkę próbował odebrać mu bardzo szybki Jiracek.  Petr niewytrzymał i w pewnym momencie z bardzo groźną miną zaczął zmierzać w stronę Portugalczyka. Co zostało udokumentowane przez jednego z fotoreporterów. Petra powstrzymał stonowany Tomas Sivok.


Niestety było już po meczu i nie pomógł głośny doping kibiców.... Czesi przegrali 1-0 i odpadli z turnieju. Było mi bardzo przykro w oczach miałam łzy ale chłopcy naprawdę nie mają się czego wstydzić. Po druzgoczącej porażce w pierwszym meczu z Rosją pozbierali się i w bardzo dobrym stylu pokonali Grecję i Polskę. Kilku piłkarzy jak: Jiracek, Pilar, Gebre Selassie czy Limbersky pokazali, że są bardzo utalentowani. Tym co charakteryzowało czeską drużynę podczas Euro z pewnością była szybkość... Po ostatnim gwizdku sędziego Howarda Webba najbardziej załamanymi na boisku byli Petr Cech i Petr Jiracek. Mimo wszystko cała drużyna podziękowała czeskim kibicom, którzy zdecydowali się przyjechać do Warszawy. 


Ja Vam kluci za vsechno moc dekuju.... Pro me jste a vzdycky budete NEJLEPSI!!!

Bezpośrednio po meczu informację o zakończeniu kariery w reprezentacji Czech przekazał Milan Baros.
Chociaż ostatnio niczego szczególnego w reprezentacji nie prezentował był jednym z jej filarów. Razem z Jaroslavem Plasilem i Tomasem Hubschmanem idealnie spajali tych w większości młodych chłopaków.
Hmm będzie bardzo smutno bez Milana On kiedyś tak bardzo mi się podobał :D.
Milane Dekuju!

Po powrocie do Wrocławia chłopcy od razu dopakowali swoje rzeczy i udali się do Czech. Pięknie jednak pożegnali się z miastem, które gościło ich ponad 20 dni. Mieszkańcy zgotowali im wspaniałe pożegnanie a chłopcy odwdzięczyli się im popularną przyśpiewką "Polska biało - czerwoni". - Urocze :)



Podsumowując mimo porażki było wspaniale... jeste jednou Dekuju i wierzę, że w eliminacjach do Mistrzostw Świata będzie tylko lepiej.

Anci


Ps: Klaudia wielkie dzięki :)

14 czerwca 2012

Moim zdaniem: Najprzystojniejsi EURO 2012

Ahoj, 
korzystając z okazji, że do meczu Czechy - Polska (i wielkich emocji z nim związanych) pozostało jeszcze kilka dni postanowiłam stworzyć ranking najprzystojniejszych piłkarzy grających na Euro 2012....
W sumie to odpowiedz na ranking, który przygotowała koleżanka Sashka hmm zobaczymy czy choćby w najmniejszym stopniu nasze gusta są podobne...
Ewelina teraz Ty musisz przygotować swój :)...
Jak zapewne wszyscy wiedzą moim ideałem faceta jest George Clooney ale niektórzy piłkarze też są całkiem, całkiem :)...

15)  Yevhen Konoplyanka (Ukraina) - 1989


15) Andriy Yarmolenko (Ukraina) - 1989


14) Markus Rosenberg (Szwecja) - 1982


13) Marcin Wasilewski (Polska) - 1980


13) Fernando Torres (Hiszpania) - 1984


12) Nelson Oliveira (Portugalia) - 1991


11) Niko Kranjcar (Chorwacja) - 1984


10) Tomas Pekhart (Czechy) - 1989


10) Tomas Rosicky (Czechy) - 1980


9) Mats Hummels (Niemcy) - 1988


8) Cesc Fabregas (Hiszpania) - 1987


8) David Silva (Hiszpania) - 1986


7) Petr Jiracek (Czechy) - 1986


6) Milan Baros (Czechy) - 1981



6) Tomas Hubschman (Czechy) - 1981



5) Jordi Alba (Hiszpania) - 1989


4) Fabio Coentrao (Portugalia) - 1988



3) Milan Petrzela (Czechy) - 1983


2) Miguel Veloso (Portugalia) - 1986


1) Vaclav Pilar (Czechy) - 1988


Najprzystojniejszy moim zdaniem jest Portugalczyk Miguel Veloso, którego umieściłam na drugim miejscu ale Vasek Pilar jest tak uroczy, że należy mu się zdecydowanie pierwsze miejsce :). Hmm jak widać wyszedł taki czesko - portugalsko - hiszpański mix z małymi dodatkami. 
I powiedzcie, że piłka nożna jest nuda gdy po boisku biegają tacy faceci :D

Anci


12 czerwca 2012

Trzeba wygrać...

Ahoj,
dzisiaj odbędą się kolejne mecze grupy A Mistrzostw Europy w piłce nożnej. O godzinie 18:00 dla mnie największe emocje tzn mecz Grecja - Czechy... Nie bedę ukrywała, że jest to arcyważne spotkanie dla Czechów. Po przegranej 4-1 z Rosją zajmują ostatnie miejsce w grupie z zerowym dorobkiem punktowym. Mam nadzieję, że to ulegnie dzisiaj zmianie. Grecja jest zdecydowanie słabszym zespołem i jeśli chłopcy dalej będą tak szybcy i poprawią swoją skuteczność powinno być dobrze. Mam nadzieję, że trener Bilek zmieni również ustawienie ponieważ 4-2-3-1 jak dotąd nie przynosi porządanych rezultatów. Tak było w meczach towarzyskich tak było również w meczu z Rosją. No i co z Milanem Barosem?....W meczu z Rosją był niewidoczny może warto zatem wypróbować Tomasa Necida lub Tomasa Pekharta (obaj 1989 r.). Młodzi, wysocy zawodnicy mogą zaszaleć w polu karnym wiekowych i wolnych Greków.


Tomas Necid 


Tomas Pekhart

Zawsze są jeszcze Pilar, Rosicky, Jiracek i Gebre Selassie a może szansę gry od pierwszej minuty otrzyma mój ulubieniec agresywnie grający pomocnik Milan Petrzela? :) Myślę, że gdyby tak właśnie się stało wprowadził by sporo zamieszania na boisku i nie chodzi mi tylko o Jego fryzurę :D.


Vaclav Pilar, Milan Baros i Milan Petrzela

Wczoraj odbyła się konferencja prasowa na którą obok trenera Bilka przybył również Tomas Rosicky. Najważniejsza przekazana informacja jest taka, że wszyscy gracze są zdrowi i gotowi do meczu. Trener zaznaczył również, że nie ma zamiaru wprowadzania większych zmian jeśli chodzi o skład
"Nie panikujmy. Wystawimy taki skład, który będzie miał siłę i szansę ten mecz wygrać" - dodał.
W ogniu dziennikarskich pytań był kapitan czeskiej reprezentacji Tomas Rosicky. Pytano Go między innymi o Euro 2004 i pamiętny mecz Grecja - Czechy, ale również o oczekiwania na zbliżający się mecz. 
"Mamy szansę naprawić wszystko co żeśmy w pierwszym meczu zepsuli. Mamy drugą szansę i chcemy ją wykorzystać"
"Wracać do domu jeszcze mi się nie chce. Będziemy walczyć aby naprawić naszą reputację" dodał na koniec. 


Tomas Rosicky 

Jak widać nastroje w drużynie  świetne co traktuję jako dobry prognostyk. Chyba wszyscy mają wrażenie, że najgorsze (czyt. mecz z Rosją) już za nimi.. Teraz może być już tylko łatwiej. 
Pozostaje trzymać kciuki... Hosi do toho!!!

W drugim meczu kibicuję oczywiście Polakom i mam nadzieję, że poradzą Oni sobie z Rosją.

Anci

9 czerwca 2012

EURO 2012 - dla mnie czeskie!

Ahoj,
wczoraj oficjalnie rozpoczęły się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Święty miesiąc dla wszystkich kibiców. Nie ukrywam, że dla mnie też....
Poczatkowo moje Euro miało wyglądać trochę inaczej ale niestety wszystko się pokomplikowało...No cóż organizacja, ale nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło.
Nie jest żadną tajemnicą komu na tych Mistrzostwach kibicuję. Oczywiście drużynie najbliższej mojemu sercu - Czechom.


Niestety los sprawił, że o awans do dalszej fazy turnieju rywalizują Oni z Polską. Z drugiej strony to może dobrze. Polacy (z małymi wyjątkami) tak mało wiedzą o swoich południowych sąsiadach, że może Euro pomoże w jakimś lepszym poznaniu. Chyba jestem zbyt wielką optymistką ale na to właśnie liczę.
Jeśli chodzi o Warszawę nareszcie to miasto zaczęło żyć, nareszcie coś tu się dzieje. Uwielbiam atmosferę gdy ulicami ciągnął tłumy kibiców odziane w barwy narodowe (PŚ w Zakopanem x 10). Lol nawet nie wiedziałam, że Polacy posiadają tyle koszulek, flag, i innych biało - czerwonych gadżetów. Szkoda tylko, że tak rzadko je eksponują np. w święta narodowe.... Abstrahując idąc wczoraj przez centrum czułam się fantasycznie. Paradując w swojej koszulce czeskiej reprezentacji z tatuażem czeskiej flagi za uchem kilkanaście razy zostałam nazwana Czeszką hmm boskie uczucie :). Dodam, że w strefie kibica byłam jedyna w takiej kosuzlce. W ogóle zagraniczni kibice póki co nie dopisali. Kilku Greków, Włochów, Chińczyków i Irlandczyków ginęli w gigantycznej grupie dziwacznych polskich osobników. Najlepszy był zdecydowanie mistrz piwa + góralskiego sera potocznie zwanego warkoczem, kapelusza w polskich barwach oraz jeansach dosłownie obczepionych polskimi flagami. Miał ich tam chyba z 15 :D... jakby jedna nie starczyła...
Jeśli mam coś dodać jeśli chodzi o oranizację największej strefy kibica (Warszawa) no cóż jest przyzwoicie. Pomijając wpuszczanie nietrzezwych na obszar strefy, mało przyjemny zapach (nie wnikam skąd się wziął) oraz błoto i woda w podziemiach (ale to przecież wina deszczu) aha no i zero informacji w innym języku niż polski.... Brawa dla Pani ochroniarz, która krzyczała do Greków po polsku :D

Przejdzmy jednak do pierwszych boiskowych emocji. Mecz otwarcia Polska - Grecja zakończony remisem 1-1... no cóż fantastyczny gol Roberta Lewandowskiego i dobra gra trio z Dortmundu (Piszczek - Błaszczykowski - Lewandowski) a to zaskoczenie :D. Reszta jak zawsze czyli słabo... Emerytowana reprezentacja Grecji dała sobie radę i wyrównała. Po głupim zachowaniu polskiego bramkarza Wojtka Szczęsnego mogli prowadzić ale karnego nie wykorzystał Giorgos Karagounis...a propos urodzony w 1977 roku a momentami na boisku był lepszy niż o wiele, wiele młodsi Polacy. Końcówka meczu należała do Greków także remis uważam za sprawiedliwy rezultat chociaż wolałabym jednak zwycięstwo Polaków. Wrażenie robił pełen ludzi stadion :)
Ha ha ha motto meczu - Alexander Payne patrzy :D

Zdecydowanie większe emocje wzbudził u mnie drugi mecz gdzie Rosja niestety pokonała CZECHY aż 4 - 1 :(
Do tej pory bolą mnie ręce od trzymania kciuków. Nie urkywam, że grałam z chłopakami na boisku :)... strasznie przeżywałam. Niestety nie pomogły moje oznaki wsparcia, nie pomogła nawet koszulka, tatuaż ani głośne odśpiewanie hymnu na środku pokoju (przepraszam sąsiadów za śpiew i niecenzuralne słowa).


Skład Czechów: Petr Cech, Michal Kadlec, Tomas Sivok, Roman Hubnik, Theo Gebre Selassie, Petr Jiracek (76 min Milan Petrzela), Jaroslav Plasil, Jan Rezek (46 min Tomas Hubschman), Tomas Rosicky, Vaclav Pilar, Milan Baros (85 min David Lafata)

Mimo wszystko tempo meczu było zaskakujące. Pierwsza połowa a szczególnie jej początek należał do Czechów. Świetna gra skrzydłami. Rewelacyjny Vasek Pilar, Theo Gebre Selassie i Petra Jiracka.


Petr Jiracek 

Niestety brakowało cwanego napastnika, który skończyłby którąś z pieczołowicie przygotowanych wcześniej akcji. Nie rozumiem dlaczego na boisku nie pojawił się Marek Suchy grający na co dzień w Spartaku Moskwa a więc doskonale zna rosyjską taktykę i sposób gry. Nie rozumiem też ustawienia z wysuniętym do przodu Milanem Barosem... z całym szacunkiem dla tego piłkarza i Jego wyglądu :D ale prędkość już nie ta co kiedyś....i jeszcze ta kontuzja z ostatnich dni.
W 15 minucie Rosjanie strzelili pierwsza bramkę, która jednak nie załamała Czechów. Dalej rozgrywali mecz w bardzo szybkim tempie ale  brakowało wykończenia...Rosjanie to zespół niebezpieczny nie na środku boiska za to pod bramką rywala wyczyniają straszliwe rzeczy.  Trzeba przyznać, że fatalnie w bramce zachowywał się Petr Cech, co mnie osobiście bardzo załamało. Po świetnym meczy w finale Ligi Mistrzów liczyłam, że będzie On jednym z najmocniejszych filarów Czeskiej Reprezentcaji :(... Jeśli już omawiam grę piłkarzy grających w klubach angielskich po kontuzji nie ma już śladów u mojego ukochanego Tomasa Rosickiego (uwielbiam Jego oczy i to jak szaleje z piłką na boisku)...niesamowity po prostu niesamowity.


Tomas Rosicky 

Do przerwy Rosjanie prowadzili 2-0... mimo wszystko Czesi nadal wyglądali na zdeterminowanych. 
W drugiej połowie od samego początku atakowali. 
Na boisku pojawił się doświadczony Tomas Hubschman, który wszedł za Honze Rezka co było bardzo dobrą zmianą ale jak dla mnie zbyt pózno trener Bilek się na nią zdecydował. 
W 52 minucie po podaniu Jiracka rewelacyjny Vaclav Pilar strzelił bramkę. Co zarówno na boisku, trybunach oraz u mnie w domu wywołało wielką euforię. Wróciliśmy z dalekiej podróży i każdy miał tego świadomość. Wyglądało na to, że bramka dodała skrzydeł czeskiej drużynie. Coraz śmielej poczynał sobie Pilar, rywali ogrywał też Gebre Selassie rozpędzali się Kadlec i oczywiście Jirasek.


Petr Jiracek, Vaclav Pilar

W 76 minucie trener zdecydował się na zmianę ustawienia. Boisko opuścił Petr Jiracek w Jego miejsce pojawił się mój ukochany czeski piłkarz Milan Petrzela. Ah jak ja Go uwielbiam... bezpośredni z Niego facet i do tego ta Jego fryzura :)... zaczęłam wzdychać do telewizora. 


Milan Petrzela 

Radość nie trwała jednak długo nadzieja zdradliwa nadzieja na remis umarła w 79 minucie kiedy to strzelec pierwszej bramki dla Rosjan Alan Dzagoev ponownie mocnym strzałem wpakował piłkę do bramki Petra Cecha. Co się działo tego dnia z Cechem to chyba pytanie zadawane na całym świecie kilkukrotnie. Czesi jednak nie rezygnowali, próbowali dalej. Na kilka niezwieńczonych bramką akcji Czechów Rosjanie odpowiadali jedną ale za to perfekcyjną. Było zatem 3-1 a ja omal nie dostałam zawału. 
Na boisku nadal przebywał bezradny Baros i nawet gwizdy czeskiej publiczności nie zmotywowały trenera Bilka do wprowadzenia do gry jednego z młodych napastników np. Necida czy Pekharta.
W 82 minucie zdezorientowanie czeskiej obrony wykorzystał Pavlyuchenko i gwoźdź do trumny zwanej porażką został wbity... 4-1 jak to okropnie brzmi :(.
Dopiero w 85 minucie Bilek zdjął Barosa ale w Jego miejsce wprowadził weterana Davida Lafate (wtf?) co w sumie i tak nie miało większego znaczenia. 
Smutek, że pomimo naprawdę dobrej gry Czechów przegrali z Rosją (to boli podwójnie) tak wysoko. 
Jeśli chodzi o wnioski to napewno ustawienie 4-2-3-1 było fatalnym pomysłem. Późna zmiana Barosa, i zdecydowanie zbyt późne wprowadzenie na boisko agresywnego i szybkiego Petrzeli (warto odnotować, że strzelił bramkę ale niestety był na pozycji spalonej) brak Suchego oraz słaby bardzo słaby dzień Cecha.... to są powody tej porażki tak bardzo przykrej dla mnie. 


Vaclav Pilar 

Generalnie mecz mógł się podobać zauważalne było niesamowite tempo. Wierzę, że kolejne spotkanie z emerytowaną i pasywną Grecją będzie dla Czechów szansą. Czuję, że chłopcy dadzą sobie radę. Jeszcze jest szansa na wyjście z grupy. Najlepszym zawodnikiem czeskiej drużyny co warto odnotować był niewątpliwie strzeleć bramki Vaclav Pilar, który btw jest po prostu uroczy :).

Kluci do Toho!!!

Anci